Posłowie PO Jarosław Urbaniak i Marta Golbik w ramach kontroli poselskiej weszli we wtorek do Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii w celu "zabezpieczenia dokumentów w związku z aferą KNF". Urbaniak poinformował na konferencji prasowej, że podczas interwencji otrzymał dokumenty na temat Grzegorza Kowalczyka - jak mówił - "najsłynniejszego w ostatnich dniach radcy prawnego".

Nazwisko Kowalczyka pojawiło się w publikacji "Gazety Wyborczej" dotyczącej KNF. "GW" napisała 13 listopada, że w marcu 2018 r. ówczesny przewodniczący KNF Marek Chrzanowski zaoferował Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika - radcę prawnego Grzegorza Kowalczyka. Czarnecki nagrał rozmowę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Na nagraniu nie znalazła się wypowiedź Chrzanowskiego o tej kwocie. Według biznesmena Chrzanowski miał mu pokazać kartkę, na której zapisał 1 proc., co według "GW" miało stanowić część wartości Getin Noble Banku "powiązaną z wynikiem banku".

Poseł PO wskazywał, że Grzegorz Kowalczyk od lutego do czerwca 2017 r. zasiadał w radzie nadzorczej Giełdy Papierów Wartościowych. "Mieliśmy nadzieję, że otrzymamy różne uzasadnienia, życiorysy, dowody na to, że to odpowiednia osoba do tego, żeby takie ważne w Polsce stanowisko zajmować. Dostaliśmy dwie notatki służbowe, które potwierdzają tylko to, że było duże zamieszanie z powołaniem członków rady Giełdy, że tak naprawdę powoływano tego pana na podstawie rozmów telefonicznych, zarówno z ówczesnym ministerstwem rozwoju i finansów, którym kierował Mateusz Morawiecki, jak i z KPRM" - mówił Urbaniak.

Reklama

Polityk stwierdził jednocześnie, że z notatek tych nie wynika, kto w KPRM podjął decyzję zatwierdzającą kandydaturę Kowalczyka - czy była to ówczesna premier Beata Szydło, czy szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa.

Golbik wskazywała z kolei, że nie ma notatek poświęconych kompetencjom Kowalczyka. "Jak to jest, że mecenas Grzegorz Kowalczyk - którego mamy na taśmach Leszka Czarneckiego z Markiem Chrzanowskim, o którym mowa, że jest człowiekiem, który ma dostać 40 mln zł za zatrudnienie - dostaje się do rady nadzorczej GPW w czasach, kiedy ministrem rozwoju jest Mateusz Morawiecki, obecny premier?" - pytała posłanka PO.

"To są pytania, na które musimy uzyskać odpowiedź w ramach komisji śledczej, bo PiS zupełnie nie zajmuje się tymi wątkami" - dodała.

W ubiegłym tygodniu, w czwartek, posłowie PO weszli z kontrolą poselską do resortu finansów. Rzecznik MF Paweł Jurek, komentując wizytę kontrolną posłów Platformy poinformował, że resort odpowie niezwłocznie na pytania posłów, choć dotyczą one także innych organów niż MF.

Z kolei w piątek Golbik i Urbaniak razem z rzeczniczką Nowoczesnej Pauliną Hennig-Kloską w ramach interwencji poselskiej próbowali wejść także do siedziby Komisji Nadzoru Finansowego; nie uzyskali jednak dostępu do dokumentów i pomieszczeń w Komisji. Podczas próby interwencji poselskiej radca prawny KNF, uzasadniając decyzję odmowną poinformował posłów, że Komisja nie jest organem administracji rządowej, co - jak zaznaczył - zostało przesądzone wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2011 r. Dodał, że uprawnienia posłów w ramach interwencji poselskiej dotyczą wyłącznie podmiotów ściśle określonych, w tym administracji rządowej.(PAP)

autorka: Aleksandra Rebelińska