Turecki kryzys pokazuje, do czego może doprowadzić ograniczanie samodzielności i siły państwowych instytucji, oraz bezwzględne podporządkowywanie ich rozkazom politycznego centrum.
Proces, którego fatalne skutki obserwujemy teraz nad Bosforem, trwa niestety również w Polsce. Załamanie tureckiej waluty i kryzys finansowy nie są przypadkowymi wynikami geopolitycznych zawirowań. Niepewność dotycząca rynków wschodzących i wojny na Bliskim Wschodzie jedynie obnażyły słabości i problemy, które w Turcji narastały od lat.
Recep Tayyip Erdoğan budował popularność swoją oraz swojego ugrupowania m.in. na sukcesie gospodarczym. Szybki wzrost był połączony ze skokiem cywilizacyjnym, z którego korzystały warstwy społeczne przez lata w tureckiej gospodarce pozostawiane na uboczu – miejska biedota i anatolijskie chłopstwo. Podstawami wzrostu były silne fundamenty tureckiej gospodarki, dobra infrastruktura, baza przemysłowa i doskonała sytuacja demograficzna.