Dotychczas branża medyczna była stosunkowo odporna na kryzys. Gdy jednak w czwartek Obama zaproponował zmniejszenie składek na ubezpieczenia zdrowotne oraz obniżenie przez spółki farmaceutyczne cen lekarstw dla najuboższych Amerykanów, objętych programem państwowych ubezpieczeń Medicaid, indeks skupiający akcje spółek z tej branży załamał się o 5,1 proc.
Przecenę pogłębiła kolejna seria niepokojących doniesień o stanie amerykańskiej gospodarki.
Departament Handlu powiadomił, że wartość zamówień na dobra trwałe zmniejszyła się w styczniu o 5,2 proc. Był to już szósty z rzędu, a przy tym dwukrotnie większy niż oczekiwano spadek tego wskaźnika.
Amerykańskie ministerstwo pracy ogłosiło natomiast, że liczba osób wnioskujących po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych sięgnęła w drugim tygodniu lutego rekordowego poziomu 667 tys. Jednocześnie liczba Amerykanów pobierających takie świadczenia wzrosła o przeszło 110 tys., do ponad 5,1 mln.
Sygnałów ożywienia nie widać również na rynku nieruchomości. Jak podał Departament Handlu, sprzedaż domów na rynku pierwotnym tąpnęła w styczniu o 10 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem.
Czwartkowa sesja charakteryzowała się sporą zmiennością nastrojów. Początkowo indeksy pięły się w górę za sprawą drożejących akcji banków. Wiązało się to z nadziejami, że amerykański rząd ogłosi kolejny program pomocowy dla tej branży, o wartości 750 mld dol. Entuzjazm opadł, gdy Waszyngton wyjaśnił, że chodzi jedynie o odłożenie w budżecie środków na ewentualną pomoc dla banków, nie zaś o realne wsparcie kapitałowe.
Niedźwiedzie ostatecznie przeważyły dopiero w ostatnich dwóch godzinach sesji, gdy zwyżki kursów akcji instytucji finansowych przytłumił dodatkowo komunikat Federalnej Agencji Ubezpieczeń Depozytów (FDIC), że w czwartym kwartale amerykański sektor bankowy odnotował pierwszą od 17 lat kolektywną stratę. Ostatecznie indeks KBW, skupiający notowane na Wall Street banki, zyskał 1,2 proc. Był to czwarty dzień jego wzrostów.
Wskaźnik 30 największych spółek Dow Jones Industrial Average (DJIA) stracił 1,22 proc. (88,81 pkt.) i zamknął sesję na poziomie 7182,08 pkt.
Indeks szerokiego rynku Standard & Poor's 500 osłabił się o 1,58 proc. (12.07 pkt.) do 752,83 pkt., choć chwilowo zyskiwał nawet 1,9 proc. Od początku roku wskaźnik ten stracił już około 17 proc.
Indeks Nasdaq Composite zniżkował o 2,38 proc. (33,96 pkt.) do poziomu 1391,47 pkt.
Wskaźnik małych spółek Russell 2000 stracił 2,1 proc. (8,49 pkt.) i zakończył sesję na poziomie 392,95 pkt.(PAP)
gsi/