Wczoraj, w Światowym Dniu Uchodźcy, parlament przegłosował pakiet ustaw antymigranckich i delegalizujących obecność bezdomnych
Reklama
Po zwycięstwie koalicji Fidesz-KNDP w wiosennych wyborach parlamentarnych było jasne, że Victor Orbán powróci do ustawy zmieniającej konstytucję oraz pakietu regulacji Stop Soros. Wczoraj zostały one przegłosowane, a Węgry domknęły swoją antyliberalną rewolucję. Zmiany poparł nawet Jobbik.
Ustawy dotyczą głównie tematu nielegalnych migrantów. Najważniejszym z punktu widzenia rządu zapisem jest ten, który zakazuje osiedlania się obywatelom państw spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego i bez wniosku rozpatrzonego indywidualnie przez węgierskie władze. W części dotyczącej policji jest zapis, że jej celem jest przeciwdziałanie nielegalnej imigracji. Co ciekawe, w projekcie ustawy ani razu nie pada termin „migrant”.
Według nowego prawa o azyl nie będzie mógł ubiegać się ten, kto przekroczył granice innego państwa UE. W praktyce oznacza to podstawę do odmowy przyjęcia kwot migranckich. Formalnie ten zapis obowiązuje już w jednej z ustaw z 2015 r. Jednak w ubiegłym roku Węgry udzieliły pomocy międzynarodowej 1291 osobom. Większość z nich dotarła nad Balaton z innego państwa Unii Europejskiej.
Kolejnym ważnym etapem domykania rewolucji węgierskiej jest pakiet Stop Soros. Jak przekonuje Fidesz, to realizacja woli 2,7 mln węgierskich obywateli, którzy w „narodowych konsultacjach” opowiedzieli się przeciwko „planowi Sorosa”, który ma polegać na przesiedleniu do Europy co najmniej miliona migrantów.
Stop Soros penalizuje pomoc nielegalnym migrantom i jest kontynuacją Lex NGO, nakazującemu ujawnienie się organizacjom finansowanym z zagranicznych źródeł (w domyśle przez Sorosa). To głównie one pomagają imigrantom – od zapewnienia butelki wody po pomoc prawną. Łamiącym przepisy groziłaby kara finansowa lub sankcja nawet do roku więzienia.
Pierwotnie zakładano, że ustawy zostaną skonsultowane z Komisją Wenecką. Ostatecznie ten pomysł zarzucono, a prace przyspieszyły. Wpływa na to sytuacja międzynarodowa i zmiana retoryki wokół polityki migracyjnej w poszczególnych państwach UE. Przede wszystkim stanowisko Włoch wobec nieprzyjmowania statków z migrantami, poglądy na migracje austriackiego MSW, konflikt w koalicji CDU-CSU w Niemczech i krytyka prowadzonej do niedawna przez Angelę Merkel polityki „otwartych drzwi” przez Donalda Trumpa.
W tym sensie polityka węgierskiego rządu jest konsekwentną realizacją programu wyborczego, w centrum którego znalazł się kryzys migracyjny (formalnie na Węgrzech we wrześniu 2015 r. został zażegnany). W jego trakcie przez państwo przewinęło się ok. 300 tys. migrantów, którzy kierowali się w stronę Austrii i dalej Niemiec.
Budowane przez Orbána napięcie i wizja ciągłego zagrożenia mobilizuje jego elektorat. Do tego kolejni przywódcy wskazują na konieczność ochrony zewnętrznych granic UE. W jednym z wywiadów kanclerz Merkel wskazała, że płot na granicy węgierskiej chroni także Niemcy. Jeszcze rok temu był on co najmniej symbolem szowinizmu i braku empatii.
Według doniesień prasowych w pierwszych dniach lipca Orbán pojedzie z wizytą do Niemiec. Najpierw odwiedzi Monachium, które jest matecznikiem podzielającego poglądy Fideszu na migracje CSU. Następnie zje roboczy lunch z kanclerz Niemiec. Poza kryzysem migracyjnym tematem rozmów będzie także gospodarka (Berlin jest największym partnerem handlowym Budapesztu).
Zmiany konstytucyjne przegłosowane przez rządzącą koalicję dotyczą również Narodowego Wyznania Wiary. Zostało ono uzupełnione o zapis mówiący, że ochrona konstytucyjnej tożsamości (jej korzenie sięgają historycznej konstytucji z czasów Królestwa Węgierskiego) jest obowiązkiem państwa. W ostatniej chwili dopisano, że obowiązkiem wszystkich organów państwa jest ochrona kultury chrześcijańskiej.
To kolejny element utrwalania węgierskiej tożsamości. Zapisy odwołujące się do chrześcijaństwa w ustawie zasadniczej występują kilkukrotnie. Uznawane jest ono za czynnik narodowotwórczy, zapewniający jego przetrwanie.
Wątpliwości budzi tryb procedowania zmian w konstytucji. Po pierwsze, od 2011 r., czyli od jej uchwalenia, zmieniono w niej brzmienie kilkudziesięciu artykułów. Dla porównania w Polsce przez 21 lat – dwóch. W trakcie prac nad projektem w ostatniej chwili dopisano do projektu dwa zapisy. Pierwszy dotyczy delegalizacji bezdomności. Po raz pierwszy zakazano jej IV pakietem zmieniającym konstytucję. Teraz dodano zakaz stałego przebywania bezdomnym w przestrzeni publicznej. Dodatkowo państwo wraz z samorządem ma bardziej dbać o przeciwdziałanie bezdomności.
Zmiany skrytykowały ONZ i Komisja Wenecka. Fidesz odbija piłkę i argumentuje, że organizacje nie są symetrycznie wrażliwe w odniesieniu do problemów ukraińskiej ustawy o edukacji, która godzi zdaniem Węgrów w jej mniejszość na Zakarpaciu. Budapeszt zakłada też, że zmian nie będzie kwestionował najważniejszy gracz w UE – Niemcy. Orbán doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że gdy przed trzema laty mówił to, co wczoraj zapisano w ustawach, był uważany za niehumanitarnego despotę. Dzisiaj wiele państw UE podpisałoby się pod zaproponowanymi przez niego rozwiązaniami.