Od zapisów wniesionych przez posłów Kukiz’15 dystansuje się nawet polski resort sprawiedliwości. Los zapisów ustawy o IPN dotyczących ukraińskich nacjonalistów wydaje się przesądzony.
Od początku były one krytykowane przez część historyków sympatyzujących z prawicą. Dziś nie broni ich nawet wiceszef resortu sprawiedliwości Patryk Jaki, który przygotowywał nowelizację ustawy o IPN. Jeśli regulację zakwestionuje Trybunał Konstytucyjny, Warszawa i Kijów będą mogły odmrozić rozmowy dotyczące spornych kwestii historycznych. Ukraina stoi na stanowisku, że jeśli zapisy dotyczące banderyzmu pozostaną w ustawie o IPN, do żadnych ustępstw z jej strony nie dojdzie.
– Mamy wątpliwości w części dotyczącej zbrodni popełnianej na Polakach przez Ukraińców – mówił wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki w Radiu ZET.
Reklama
W nowelizacji są przepisy, które mają umożliwić wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów i ich sprawstwa. Pojawiły się tam też pojęcia „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia”: na ich nieprecyzyjność we wniosku do TK wskazywał prezydent Andrzej Duda.
Zdaniem senatora Jana Żaryna jest prawdopodobne, że TK zakwestionuje zapisy dotyczące ukraińskich nacjonalistów, przelobbowane przez posłów Kukiz’15. Jak mówił Żaryn w rozmowie z portalem wPolityce.pl: „nie wiadomo, o co do końca chodzi w tych przepisach”. Dodał, że nieprecyzyjne jest to, gdzie konkretnie przestępstwo opisane regulacją ma być ścigane: w Polsce, na Ukrainie czy w innych miejscach na świecie. W swoim stanowisku dla TK wskazuje na ten aspekt prokurator generalny, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. „Jeden z przepisów noweli ustawy o IPN, odnoszący się do czynów popełnionych za granicą, niezależnie od prawa obowiązującego w miejscu ich popełnienia, należy uznać za niekonstytucyjny” – napisał.

Reklama
Te przepisy dotyczące ukraińskich nacjonalistów doprowadziły do kolejnego załamania rozmów na temat spornych kwestii historycznych między Polską i Ukrainą. Po wizycie Andrzeja Dudy w Charkowie w połowie grudnia 2017 r. i wcześniejszych rozmowach prezydenckich ministrów zagranicznych Krzysztofa Szczerskiego i Kostiantyna Jelisiejewa wydawało się, że sprawy idą w dobrym kierunku. Polska oczekiwała odmrożenia prac ekshumacyjnych na Ukrainie, które zablokowano po interwencji Swiatosława Szeremety, sekretarza Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych.
Jak wynika z informacji DGP, władze w Kijowie po wizycie Dudy w Charkowie chciały pójść na ustępstwa. Planowano przeniesienie rozmów na tematy historyczne z poziomu Instytutu Pamięci Narodowej Ukrainy (INP), na którego czele stoi krytykowany przez polskie władze Wołodymyr Wjatrowycz, i komisji, której szefuje Szeremeta, na poziom wicepremiera Pawła Rozenki, który w rządzie Wołodymyra Hrojsmana zajmuje się kwestiami humanitarnymi. Według naszych rozmówców chodziło o dyskretne spacyfikowanie INP.
Znani z pryncypialnego stanowiska wobec kwestii historycznych, a popularni w Galicji Wjatrowycz i Szeremeta mieli zostać pozbawieni decyzyjności w sprawach, które wpływały na relacje z Polską.
Załamanie przyszło wraz z przyjęciem nowelizacji ustawy o IPN. 17 lutego z planowaną wizytą do Warszawy przyleciał wicepremier Rozenko. Spodziewano się informacji o odblokowaniu ekshumacji na Ukrainie. Jednak spotkanie Rozenki z wicepremierem Piotrem Glińskim zakończyło się fiaskiem.
Krótko po tym, 25 lutego, podczas uroczystości w Hucie Pieniackiej, gdzie w 1944 r. oddziały SS Galizien i UPA dokonały mordu na Polakach, pod czarno-czerwonymi sztandarami manifestowali narodowcy. 5 marca w rocznicę śmierci wojskowego dowódcy UPA Romana Szuchewycza we Lwowie zorganizowali manifestacje pod hasłem „Lwów nie dla polskich panów”. Jak przekonywał Swiatosław Siry z Korpusu Narodowego, była to odpowiedź na polską ustawę o IPN. Jednocześnie radni nacjonalistycznej Swobody zaczęli lobbować w galicyjskich miastach nad wywieszaniem nad urzędami czarno-czerwonych flag na równi z flagą narodową.
Do najpoważniejszego incydentu antypolskiego doszło późnym wieczorem 13 marca. Wówczas ok. 20 m od polskich grobów na Cmentarzu Orląt Lwowskich we Lwowie wybuchł granat. Nie wiadomo, kto go rzucił, jednak narodowcy odcięli się od incydentu. A Korpus Narodowy, oskarżając o niego Rosję, zapowiedział nawet patrolowanie Cmentarza Orląt. Rolę w podrzewaniu atmosfery odegrali też polscy narodowcy, którzy w odpowiedzi 19 marca spalili pod ambasadą Ukrainy portret Stepana Bandery.
Stracone okazje na porozumienie
Swiatosław Szeremeta został cofnięty z granicy polsko-ukraińskiej 18 listopada 2017 r. Dzień wcześniej w Krakowie doszło do spotkania prezydenckich ministrów Krzysztofa Szczerskiego i Kostiantyna Jelisiejewa, na którym ustalono, jak będzie wyglądała droga do kompromisu między Kijowem i Warszawą.
Odesłanie spod granicy relatywnie niskiego rangą ukraińskiego urzędnika wywołało nowy kryzys w stosunkach między Polską i Ukrainą. Zapewniło Szeremecie popularność i zdezaktualizowało ustalenia rozmów krakowskich. Zwłaszcza że strona ukraińska upierała się, iż Szczerski obiecał odbudowę zniszczonych pomników UPA w Polsce. Szef gabinetu Andrzeja Dudy temu zaprzeczył.
Kolejny kryzys miał podobną logikę. Wybuchł 6 lutego po tym, jak prezydent Andrzej Duda podpisał zmianę ustawy o IPN, w której znalazły się przeforsowane przez Kukiz’15 tzw. zapisy antybanderowskie. Do tego czasu Ukraińcy zdążyli zapomnieć o Szeremecie. Wydawało się, że możliwe jest odblokowanie ekshumacji prowadzonych przez polskich historyków na Ukrainie.
Ostatnie dni to jednak próba łagodzenia tonu po obu stronach. Polscy politycy dają do zrozumienia, że przepisy o ukraińskich nacjonalistach nie zostaną utrzymane. Z kolei Ukraińcy starają się zwalczać sytuacje, które mogą prowadzić do wzmacniania antypolskich nastrojów. W niedzielę odwołano obchody upamiętniające żołnierzy Ukraińskiej Armii Halickiej, które miano zorganizować niedaleko Starego Sambora w obwodzie lwowskim. Jeden z organizatorów obchodów Lubomyr Horbacz przekonywał, że władze lokalne podjęły decyzję w obawie przed pogorszeniem stosunków z Polską.