Kim jest rosyjski leming, który głosuje na Putina?

Władimir Putin
Władimir PutinPAP/EPA / ALEXEI NIKOLSKY SPUTNIK KREMLIN POOL
15 marca 2018

- Jestem z wykształcenia biologiem i nie słyszałem, by lemingi biegły bezmyślnie w przepaść. Ale niech będzie. W zasadzie rozumiem, gdy działacze kultury czy nauki idą po linii władzy i popierają prezydenta. Czasami chodzi po prostu o nowy gmach teatru - mówi Siergiej Kowalow – rosyjski naukowiec, polityk, działacz praw człowieka i dysydent.

3284028-siergiej-kowalow-rosyjski-naukowiec.jpg
Siergiej Kowalow – rosyjski naukowiec, polityk, działacz praw człowieka i dysydent. Twórca stowarzyszenia na rzecz obrony praw człowieka „Memoriał”. Brał udział w tworzeniu klubu prasowego „Głasnost”. W styczniu 1991 r. współtworzył Deklarację Praw Człowieka i Obywatela oraz odegrał rolę przy opracowaniu jednego z rozdziałów obecnej Konstytucji Rosji pt. „Prawa i wolności człowieka i obywatela”. Od 1990 do 2003 r. był deputowanym do Dumy Państwowej. Jako doradca Borysa Jelcyna sprzeciwiał się wojnie w Czeczenii, którą relacjonował z Groznego. Jego codzienne raporty przekazywane telefonicznie lub za pośrednictwem telewizji nastawiały rosyjską opinię publiczną przeciw wojnie. W 1995 r. na zlecenie rządu stanął na czele negocjacji z Szamilem Basajewem po opanowaniu Budionnowska, które zakończyły się uwolnieniem ponad tysiąca zakładników. W celu zapewnienia porozumienia razem z innymi deputowanymi, obrońcami praw człowieka i dziennikarzami był dobrowolnym zakładnikiem oddziału Basajewa.

Trudno w ten sposób przewidywać. Jednak w dużych miastach Rosji poparcie dla Putina silnie spadło. Pozostają dwa pytania – jaki będzie udział mieszkańców dużych miast wśród głosujących i jaki udział przypadnie prowincji? Kolejne pytanie dotyczy tego, jak głosy policzą komisje wyborcze. W Rosji są one zlokalizowane w szkołach. Ich członkowie z reguły są nauczycielami. Trzeba sobie uświadomić, kim jest standardowy rosyjski nauczyciel.

Osobą zależną od władzy. Tak jak pan powiedział, człowiekiem systemu. Od początku swojej kariery wychowywanym na posłusznego. Cała historia władzy sowieckiej opiera się na przywiązaniu do edukacji. Zna pan historię Pawlika Morozowa.

Moi przyjaciele pisarze, mieszkańcy Moskwy, za czasów Nikity Chruszczowa uczestniczyli w przygotowywaniu pionierów. Takie wydarzenia wywołują dziś uśmiech politowania. Dawniej miały charakter rewolucyjny. Jeszcze w czasach Chruszczowa pytano o pomniki Pawlika Morozowa.

Nie lubię patriotyzmu. Korzysta z niego i opiera się na nim Putin. Spójrzmy na prezydenta. Na jego cechy, którymi zawojował audytorium. Wielu polityków posługuje się patriotyzmem. Zadajmy sobie pytanie: kim jest Putin? Jest wychowankiem dwóch szkół: ulicy, czyli chuligańskiej hordy, i KGB. Obydwie te szkoły są dobre. Weźmy przykład: prezydent idzie na ryby. Jest spinning. Telewizja pokazuje, jak on na rzece zarzuca ten spinning. Później jest cięcie. W następnym kadrze prezydent wyciąga wielką rybę. Ciężką – 24 kg.

Znam się trochę na wędkowaniu. Zapewniam pana, że na spinningu pięciokilogramową rybę wyciągnąć trudno. Trzeba zastosować odpowiednią technikę. Nic tu na siłę się nie uda. Tymczasem prezydent wyciągnął 24 kg ryby. Oczywiście nikt nie pokazał w telewizji, jak on walczy z tą rybą. Po co tak się rozwodzę nad tym przykładem? Bo tego typu epizodów jest wiele. Albo mamy Putina z tygrysem, albo w hydrokostiumie. Wychodzi z wody i ma w rękach dwie zabytkowe amfory. Pojawiły się jednak pytania. Ktoś przytomnie zauważył, że amfory wyglądały jak nowe. Skoro one tyle wieków leżały pod wodą, dlaczego są tak czyste – pytano.

Ostatecznie rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow – jakiś miesiąc po tym wydarzeniu – oświadczył, że to gra, a nie żadne znalezisko. Podłożono je pod wodą. Takie przykłady można mnożyć. Również w polityce. Weźmy Krym. Putin wyraźnie mówił, że nie było tam Rosjan podczas aneksji. Zielone ludziki? Jakie zielone ludziki. Zapewniał publicznie, że przecież rosyjski mundur wojskowy można kupić w zwykłym sklepie. Dopiero później przyznał, że na półwyspie byli Rosjanie. Mówimy o człowieku kłamliwym do szpiku kości.

Fienia to nie tylko gwara więzienna. To też język ulicy. Putin to zwykły żulik.

Putin jest krwią z krwi i kością z kości tłumu. Od pewnego czasu też macie w swojej polityce elementy nie za bardzo cywilizowane. Tymczasem macie za sobą niebywałą tradycję walki o wolność. W społeczeństwach znikają uznawane autorytety. Znikają ludzie uczciwi. W społeczeństwach, które funkcjonują w państwach faszyzoidalnych, zawsze są tylko faszyści i antyfaszyści. Gdy antyfaszyści zaczynają konkurować między sobą, zaczyna się problem. Wielki problem. Ja sam jestem przeciwko wszystkim (na kartach wyborczych w wielu państwach byłego ZSRR, w tym w Rosji, istnieje kategoria przeciw wszystkim – red.). Jeśli jest się przeciw wszystkim, przedstawia się niezadowolenie z obecnych władz.

Dlaczego leming?

Jestem z wykształcenia biologiem i nie słyszałem, by lemingi biegły bezmyślnie w przepaść. Ale niech będzie. W zasadzie rozumiem, gdy działacze kultury czy nauki idą po linii władzy i popierają prezydenta. Czasami chodzi po prostu o nowy gmach teatru. Oleg Tabakow np. był stronnikiem Putina. To też człowiek wykształcony. Z tego, co wiem, potrzebował nowego budynku dla teatru.

No to nie wiem. Wśród ludzi wykształconych jest też wiele zachowań niemądrych. Czasami mówimy o erudycji i erudytach. Występują też jednak euridioci. Wielu jest takich.

Może tak być. W nauce to bardzo rozpowszechniony grzech. Wielu oczytanych ludzi do tej kategorii należy. Zatopionych w książkach, ale nie rozumnych. Wielu myśli, że nie musi już poświęcać się zadumie, bo wszystko mają przeczytane. Po co więc się zastanawiać. Mówią, że dzięki Putinowi mamy stabilizację.

Za czasów Adolfa Hitlera też tak mówiono. Niemcy byli przekonani, że mają stabilność. Była też stalinowska stabilizacja. To mit. Siergiej Nieczajew napisał traktat o strategii politycznej. Pisał, że rewolucjoniście można wszystko.

Dokładnie tak. Siergiej Nieczajew uważał, że zabójstwo jest konieczne, aby utaplać we krwi wszystkich jego uczestników. Z tego wyrósł Związek Sowiecki. Z założenia, że wszystko wolno. Cynizm. Dziś też tak to działa.

Słowo „wybory” jest tu nie na miejscu. Wybory zakładają, że wynik nie jest znany. Czyli dowiadujemy się o nim po głosowaniu i policzeniu głosów. Tymczasem w Rosji już dziś wiemy, kto wygrał.

Moim zdaniem Ksenija Sobczak.

Chyba jednak nie. Może i ona by chciała taką rolę odegrać, ale mam wrażenie, że jednego Miedwiediewa Putinowi wystarczy.

Putin był mu autentycznie wierny. Sobczak go wypromował. Znałem go trochę. Jednak tak jak mówiłem – jeden Miedwiediew wystarczy. Nie ma miejsca w tym układzie dla Kseniji Sobczak. Wybory mają pewnie znaczenie dla jej ambicji. Powiedziałbym jednak, że to budowanie bazy na przyszłość. Nie mam na myśli walki o prezydenturę. Raczej chodzi o utrwalanie sławy. Utrwalanie pewnej renomy, którą ona się cieszy. Co ona zrobi z tą popularnością? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Głęboko boli mnie, że te 14 proc., które głosuje na kandydatów opozycji, zostanie i tym razem roztrwonione. Oni wolą walkę między sobą. Spory między sobą prowadzą bardziej energicznie niż z Kremlem i systemem władzy. To widać, kiedy na przykład mówię o faszyzmie we współczesnej Rosji. Wtedy uczeni mówią mi: przesadzasz, to nieadekwatne słowa, za mocne. Jaki faszyzm? Co najwyżej populizm. Są dwa typy władzy. Jest praworządna demokracja, zagwarantowana precyzyjnymi procedurami. I jest nasza rosyjska demokracja. Czyli w gruncie rzeczy system manipulowania tłumem. System dla tych, którzy dysponują odpowiednim zasobem sprytu, chytrości i doświadczenia w demagogii. Państwa dzielą się na dwie kategorie. Te, które opierają się na procedurach i prawie, należą do cywilizowanej części świata. One mają oczywiście swoje niedostatki, ale też szansę na postęp. Drugi typ państw to faszyzoidy, gdzie tłum jest zawładnięty przez awanturników. Wówczas pojawia się pytanie o te 14 proc., które nie lubi Putina. I w systemie władzy te 14 proc. nie powinno się sobą zajmować i ze sobą walczyć. Zadaniem polityków popieranych przez tych ludzi jest zdobywanie głosów. Należy zabiegać o głosy tłumu. W systemie awanturniczym partie opozycyjne nie mogą ze sobą konkurować. Bo wówczas z definicji przestają być opozycją. Nie można doprowadzać do podziału głosów przeciwników władzy. Każdy z osobna nie zdobędzie więcej niż 3–4 proc. Dzieląc głosy, faktycznie działa się na rzecz Putina. Gdyby Kreml miał przeciwko sobie siłę, która cieszy się poparciem 14 proc., moglibyśmy mówić o postępie. Wówczas ludzie mieliby okazję zastanowić się i stwierdzić: oho, wcale nie jest nas tak mało.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.