Według portalu tvp.info ówczesny szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Antoni Macierewicz sprzeciwiał się przyznaniu Jackowi Kotasowi dostępu do informacji niejawnych i tajnych. Tvp.info twierdzi, że dostęp ten przyznał Kotasowi ówczesny szef MON Radosław Sikorski.
Reklama

Platforma Obywatelska skierowała pod koniec października do marszałka Sejmu wniosek o pilne zwołanie posiedzenia sejmowej komisji ds. służb specjalnych - ma on związek z informacjami prezentowanymi podczas spotkania zespołu PO dot. zagrożeń bezpieczeństwa państwa dotyczącymi wydania w 2007 r. poświadczenia bezpieczeństwa b. wiceszefowi MON Jackowi Kotasowi, którego określano w mediach mianem "rosyjskiego łącznika". Decyzję, o tym czy zwołać posiedzenie komisji ds. służb specjalnych podejmie Prezydium Sejmu (marszałek Sejmu i jego zastępcy).

W poniedziałek portal tvp.info opublikował dwa dokumenty - z 22 listopada i 4 grudnia 2006 r. Pierwszy z nich to prośba Kotasa, wówczas prezesa Wojskowej Agencji Mieszkaniowej, skierowana do szefa MON Radosława Sikorskiego o udzielenie mu dostępu do informacji niejawnych, tajnych, stanowiących tajemnicę państwową. Kotas podkreślił wówczas w piśmie, że wobec niego wszczęto postępowanie sprawdzające w celu wydania poświadczenia bezpieczeństwa.

Z kolei w drugim piśmie z 4 grudnia opublikowanym przez portal i skierowanym do Sikorskiego, ówczesny szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Antoni Macierewicz, stwierdził, że na dzień 1 grudnia 2006 r. do SKW nie wpłynął wniosek o przeprowadzenie poszerzonego postępowania sprawdzającego wobec Kotasa. Jak dodał, SKW nie prowadziło wówczas postępowania sprawdzającego.

Macierewicz w dokumencie skierowanym do Sikorskiego podkreślił, że w związku z tym nie jest możliwe przyznanie Kotasowi dostępu do informacji niejawnych.

Według portalu tvp.info Sikorski przyznał Kotasowi dostęp w piśmie z 30 listopada 2006 r., a pismo Macierewicza zostało przez ówczesnego szefa MON zignorowane. Portal nie opublikował jednak rzekomej zgody Sikorskiego na przyznanie dostępu do informacji niejawnych Kotasowi.

O Kotasie zrobiło się głośno we wrześniu 2016 r., gdy ówczesny prezes stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Jan Śpiewak zaliczył go do grona osób, które robiły interesy na nieruchomościach i korzystały z dzikiej reprywatyzacji w Warszawie. Śpiewak nazwał go "rosyjskim łącznikiem" sugerując, że właściciele działającej w nieruchomościach spółki Radius, której Kotas był prezesem, mieli powiązania z półświatkiem oraz rosyjskimi biznesmenami z przeszłością w KGB.

W listopadzie 2016 r. portale fakt24.pl oraz wp.pl napisały, że Macierewicz, jako szef SKW nadał dostęp do tajemnic państwowych "rosyjskiemu łącznikowi", jakim miał być Kotas.

Doniesienia te zdementowała wówczas Służba Kontrwywiadu Wojskowego, którą kieruje Piotr Bączek. W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej SKW zaznaczono, że Macierewicz, który sprawował stanowisko szefa SKW w latach 2006-2007, "nie sygnował poświadczenia bezpieczeństwa wydanego panu Jackowi Kotasowi w lutym 2007 r., a postępowanie sprawdzające zostało przeprowadzone przez SKW na wniosek ówczesnego sekretarza stanu w MON, pana M. Zająkały, i nie dotyczyło dostępu do informacji ściśle tajnych".

SKW podkreśliła też, że Jacek Kotas "w latach 2001-2007, według dokumentów z urzędów i organów skarbowych, ochrony porządku publicznego, a także jego osobistego oświadczenia, nie był zatrudniony, nie był prezesem, ani udziałowcem żadnego podmiotu gospodarczego, w tym spółki Radius".

Tę informację podważają politycy PO. Ich zdaniem, Kotas od 2002 do 2006 r. był prezesem spółki ERA 200, która - jak wskazali - jest "trzonem grupy kapitałowej Radius, jak jeszcze niedawno informowała o niej na swojej stronie internetowej spółka Radius Projekt".

PO wskazuje też, że Kotas, mógł mieć dostęp do tajnych dokumentów, jako wiceszef MON, musiał przejść odpowiednią procedurę, której jednym z elementów jest wypełnienie Ankiety Bezpieczeństwa Osobowego.