Prezydent Andrzej Duda przedstawił założenia do ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa (niestety, projektów, a więc i szczegółowych rozwiązań, do zamknięcia tego wydania gazety nie ujawniono). Nieoczekiwanie wyszedł też z propozycją zmiany konstytucji tak, by mógł wybierać członków KRS, gdyby Sejm nie był w stanie tego uczynić: nie udałoby się posłom stworzyć większości 3/5 głosów.
Ten pomysł natychmiast jednak upadł, ponieważ – co było do przewidzenia jeszcze przed spotkaniem głowy państwa z przedstawicielami klubów parlamentarnych – uzyskanie poparcia odpowiedniej liczby posłów skłonnych skorygować ustawę zasadniczą jest niemożliwe. Nie jest jasne, dlaczego prezydent sam na siebie zastawił tę pułapkę. Być może dla podkreślenia, że szanuje porządek konstytucyjny: jeśli coś ten porządek przekracza, szuka w tej sprawie porozumienia; jeśli jest ono niemożliwe, sięga po rozwiązania mieszczące się w jego granicach. Z drugiej strony manewr okazał się też niewygodny dla opozycji, ponieważ na nią w oczach dużej części opinii publicznej spada odpowiedzialność za blokowanie reform – już przecież bardziej umiarkowanych niż proponowane wcześniej - które co do zasady cieszą się dużym poparciem społeczeństwa, bardzo krytycznie oceniającego sądownictwo. W tę pułapkę opozycja wczoraj wpadła, zarówno ta, która odmówiła udziału w spotkaniu z prezydentem, jak i ta, która w rozmowach wprawdzie wzięła udział, ale stanowczo sprzeciwiła się wszelkim zmianom.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.