W przepychankach wokół reformy sądownictwa opozycja gra rolę gromady statystów, których głosy mogą potencjalnie podeprzeć kolejne weto prezydenta. Choć proszono ją do prezydenckiego pałacu, o losie ustaw przesądzi gra między Andrzejem Dudą i politykami PiS. Zdarzyć się może wszystko – od uzgodnienia między nimi tekstu do trwałego zablokowania prac.
Czy należy mieć pretensje do opozycji, że nie włączyła się w konstruktywną pracę nad inicjatywami PiS?
Próbowano przepchnąć projekty w kilka dni. Odrzucono en bloc opozycyjne poprawki. Stronie rządowej zależało na wytworzeniu wrażenia, że zgłasza całościowy pakiet, któremu opozycja może przeciwstawić jedynie równie całościową negację. PO, Nowoczesna i PSL rolę taką ochoczo przyjęły. Trudno jednak, żeby tego nie zrobiły, skoro odrzucały podstawowe założenie prawicy: że trzeba podważyć obecny system doboru sędziów. Obalić korporacyjny mechanizm kooptacji, który symbolizowała Krajowa Rada Sądownictwa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.