Mechanizm przyjęty przez Radę Unii Europejskiej skutecznie i w proporcjonalny sposób przyczynia się do sprostania przez Grecję i Włochy kryzysowi migracyjnemu z 2015 r. Jego nieefektywność nie jest wynikiem błędnych założeń, ale tego, że część państw członkowskich nie wykonała swych zobowiązań. Tak stwierdził rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Yves Bot. To kolejny krok do nałożenia sankcji na te państwa, które nie chcą przyjmować uchodźców.
Opinia rzecznika to swego rodzaju podpowiedź dla luksemburskich sędziów. Nie muszą się z nią zgodzić, jednak w ok. 80 proc. przypadków przychylają się do przedłożonego im stanowiska.
Decyzja Rady UE z września 2015 r. przewiduje relokację 120 tys. osób, które „w sposób oczywisty potrzebują ochrony międzynarodowej”, z terenu Grecji i Włoch do innych państw członkowskich.
Reklama
Słowacja i Węgry zaskarżyły ją do Trybunału Sprawiedliwości UE, ponieważ ich zdaniem przyjęcie jej było obarczone błędami proceduralnymi. Ponadto nie umożliwia ona wcale skutecznej reakcji na kryzys migracyjny.
– Zaskarżona decyzja przyczynia się w sposób automatyczny do zmniejszenia presji, pod którą znalazły się systemy azylowe w Grecji i we Włoszech w następstwie kryzysu migracyjnego, który miał miejsce w lecie 2015 r. A tym samym spełnia swoje zadanie – stwierdził jednak rzecznik generalny trybunału.

Reklama
Jego zdaniem niewielka rzeczywista skuteczność jest efektem przede wszystkim częściowego lub całkowitego niewykonania decyzji przez niektóre państwa członkowskie (w tym te, które ją skarżą). Jak podkreśla Yves Bot, jest to sprzeczne z obowiązkiem solidarności i sprawiedliwego podziału odpowiedzialności, jaki spoczywa na krajach wspólnoty w dziedzinie polityki azylowej.
Nie może też być mowy o naruszeniach proceduralnych. Bot odrzucił argument, że w sprawie powinny się wypowiedzieć parlamenty krajowe. Tak by rzeczywiście było, gdyby decyzja rady była aktem ustawodawczym. Zgodnie z prawem unijnym Rada UE nie miała też obowiązku stanowienia jednogłośnie. Węgry czy Słowacja mogły więc być przeciwne systemowi relokacji. Nie zmienia to faktu, że powinny się dostosować do woli większości.
Opinia rzecznika generalnego jest niekorzystna dla Polski. Obecny rząd poparł przed trybunałem stanowisko Węgier i Słowacji. Premier Beata Szydło wielokrotnie zapowiadała, że mechanizm relokacji, na który zgodził się rząd Ewy Kopacz, jest dla Polski niekorzystny. Minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak dodał, że wykonanie zobowiązań mogłoby narazić Polskę na ataki terrorystyczne. Unijni decydenci grożą nam karami za brak solidarności z Włochami i Grecją.
Za legalnością decyzji Rady opowiadają się Niemcy, Francja, Belgia, Włochy, Grecja, Szwecja i Luksemburg. Popiera ją także Komisja Europejska.