Zagrożenie terrorystyczne podniesiono do najwyższego poziomu. Premier May przyznaje, że nowy atak może być nieunikniony.
Reklama
Coraz więcej wskazuje na to, że sprawca poniedziałkowego ataku terrorystycznego w Manchesterze nie działał sam, lecz faktycznie miał związki z samozwańczym Państwem Islamskim. Co więcej, według brytyjskiego rządu istnieje duże prawdopodobieństwo, że w najbliższych dniach może dojść do kolejnych zamachów.
Polacy wśród ofiar
Wczoraj rano potwierdziła się informacja, że wśród 22 ofiar śmiertelnych zamachu przed halą koncertową Manchester Arena jest dwójka Polaków. – Dwie dziewczynki, jedna jest już dorosła, druga nastolatka, uczestniczyły w koncercie. Rodzice przyjechali po koncercie odebrać swoje córki, no i niestety dzisiaj rano doszła do nas wiadomość, że nie przeżyli tego wybuchu – poinformował na antenie RMF FM minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Wiadomo także, że jeszcze co najmniej jeden obywatel Polski został ciężko ranny w ataku, ale według szefa naszej dyplomacji wszystko wskazuje na to, że przeżyje.
To kolejny z przeprowadzonych przez islamskich fanatyków dużych zamachów terrorystycznych w Europie w ostatnich kilkunastu miesiącach, w którym wśród ofiar znaleźli się Polacy. W serii zamachów przeprowadzonych na lotnisku oraz w metrze w Brukseli w marcu zeszłego roku zginęła pracująca w belgijskiej stolicy Polka, a trzech innych obywateli naszego kraju zostało rannych. Dwie Polki przebywające w Nicei na wakacjach były wśród ofiar terrorysty, który ciężarówką wjechał w tłum zgromadzony na pokazie fajerwerków z okazji święta narodowego Francji. Z kolei w grudniu zeszłego roku polski kierowca ciężarówki został zamordowany przez terrorystę, który skradzionym pojazdem wjechał później w jarmark bożonarodzeniowy.
Sprawca nie działał sam
Zgodnie z pierwszymi przypuszczeniami również zamach w Manchesterze miał podłoże dżihadystyczne. Wczoraj oficjalnie potwierdzono, że jego sprawcą był Salman Ramadan Abedi, 22-letni obywatel brytyjski, który urodził się w Manchesterze w rodzinie uchodźców z Libii. Manchester jest jednym z największych skupisk libijskiej diaspory w Wielkiej Brytanii. Według brytyjskiej minister spraw wewnętrznych Amber Rudd, Abedi niedawno powrócił z Libii – dokąd kilka lat temu przeprowadzili się z powrotem jego rodzice – zaś szef francuskiego MSW Gérard Collomb, powołując się na informacje uzyskane od brytyjskiego wywiadu, ujawnił, że sprawca prawdopodobnie podróżował także do Syrii. Terroryści z Państwa Islamskiego już we wtorek przyznali się do odpowiedzialności za zamach, choć to, czy faktycznie udzielali pomocy Abediemu, czy byli dla niego jedynie inspiracją, nie jest jeszcze wiadome.
– Poniedziałkowy atak był bardziej złożony niż niektóre inne, jakie widzieliśmy do tej pory. I wiele wskazuje na to, że sprawca nie działał sam – oświadczyła wczoraj Rudd. W związku z tymi przypuszczeniami policja w Manchesterze kontynuuje aresztowania. Potwierdzono, że zatrzymanym we wtorek 23-letnim mężczyzną jest starszy brat sprawcy, zaś wczoraj w związku z zamachem schwytano kolejne trzy osoby, choć ani ich personalia, ani rola, jaką mieli odgrywać, nie są znane. Wczoraj po południu manchesterska policja oświadczyła, że śledztwo zmierza w kierunku potwierdzenia, iż w mieście istniała terrorystyczna sieć, której częścią był Abedi.
Poziom krytyczny
Tymczasem brytyjski rząd zdecydował o podniesieniu stopnia zagrożenia terrorystycznego do poziomu krytycznego – najwyższego w pięciostopniowej skali. – To oznacza, że kolejne ataki są nie tylko bardzo prawdopodobne, ale mogą być nieuniknione – oświadczyła premier Theresa May. Od września 2014 r. zagrożenie terrorystyczne było utrzymywane na poziomie poważnym, czyli przedostatnim, zaś do tej pory do krytycznego podniesiono je tylko dwa razy w 2006 r., gdy wykryto próbę przeprowadzenia skoordynowanych zamachów przy użyciu transatlantyckich samolotów pasażerskich, oraz w 2007 r. po ataku na lotnisku w Glasgow.
W związku z niebezpieczeństwem zamachów wokół najważniejszych budynków publicznych – m.in. przed pałacem Buckingham, siedzibą premier przy Downing Street i przed parlamentem – pojawiły się patrole wojskowe. Na razie zaangażowano w tym celu prawie tysiąc żołnierzy, ale jak powiedziała minister Rudd, liczba ta może zostać podniesiona do 3800. Na ulicach brytyjskich miast jest też więcej uzbrojonych patroli policyjnych, a żeby nie angażować funkcjonariuszy w operacje, które nie są najważniejsze dla bezpieczeństwa publicznego, odwołano m.in. przyciągającą wielu turystów zmianę warty przed pałacem Buckingham, zaś klub piłkarski Chelsea zrezygnował z zaplanowanej na niedzielę parady z okazji zdobycia mistrzostwa Anglii.
Nie wiadomo na razie, na ile podniesione zagrożenie terrorystyczne wpłynie na prowadzenie kampanii przed zaplanowanymi na 8 czerwca wyborami parlamentarnymi. Jak dotychczas kampanię wznowiła tylko Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa. Pozostałe ugrupowania prawdopodobnie też się na to wkrótce zdecydują, ale wiece wyborcze, podobnie jak wszystkie inne większe zgromadzenia publiczne, będą wymagały szczególnej uwagi służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo publiczne.
Zamach w Manchesterze miał podłoże dżihadystyczne