Francuski producent śmigłowców twierdzi, że mógł ponieść szkody z powodu działalności Wacława Berczyńskiego.
Koncern zgłosił się do prokuratury regionalnej w Szczecinie, która wyjaśnia, czy przy przetargu na śmigłowce wielozadaniowe nie doszło do nieprawidłowości – poinformowało radio RMF FM. Jednym z wątków śledztwa jest działalność dr. Wacława Berczyńskiego, byłego szefa podkomisji smoleńskiej. Przez pewien czas doradzał on też ministrowi obrony Antoniemu Macierewiczowi w sprawie zakupu śmigłowców i – jak sam poinformował w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” – „wykończył carcale”.
Firma Airbus Helicopters potwierdza, że dołączyła do trwającego postępowania w charakterze poszkodowanego. – Ma to związek z możliwością ujawnienia poufnych informacji dotyczących unieważnionego przetargu na zakup śmigłowców wielozadaniowych, co potencjalnie mogło zaszkodzić interesom firmy – czytamy w oficjalnym komunikacie koncernu.
Reklama
– Nie udzielamy żadnych informacji w tej sprawie – mówi rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, prokurator Iwona Chrobak-Farquharson.
Resort obrony odciął się od zawartych w wywiadzie tez Berczyńskiego. Oświadczył, że nie miał on dostępu do dokumentacji rozmów offsetowych prowadzonych przez Ministerstwo Rozwoju. Według naszych informacji Berczyński jednak widział dokumenty z postępowania prowadzonego wcześniej przez Inspektorat Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej. Tego dnia, gdy o tym napisaliśmy, przebywający w Stanach Zjednoczonych Berczyński złożył dymisję. Później ustaliliśmy, że emerytowany inżynier nie widział ofert złożonych przez trzech producentów, ale m.in. dokumenty świadczące o spełnianiu przez śmigłowce warunków taktyczno-technicznych. Do wglądu miał ok. 10 proc. liczącej ponad 100 tys. stron dokumentacji.

Reklama
To jeszcze spotęgowało zamieszanie związane z działalnością inżyniera Berczyńskiego.
W USA pracował on przez długie lata dla innego producenta sprzętu lotniczego i uzbrojenia – Boeinga. Tymczasem pod koniec marca MON za 2,5 mld zł podpisało umowę na zakup trzech samolotów dla najważniejszych osób w państwie wyprodukowanych właśnie przez ten koncern. Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że transakcję zawarto z naruszeniem prawa. Od tego wyroku odwołał się zarówno resort, jak i konkurenci Boeinga, rozprawa sądu okręgowego zaplanowana jest na 23 czerwca.
Amerykański koncern kilka dni temu zdecydowanie odciął się od jakichkolwiek związków z byłym szefem podkomisji smoleńskiej. – Boeing nie utrzymuje kontaktu z panem Berczyńskim od momentu, kiedy zakończył on pracę w firmie ponad dekadę temu. Boeing nie powierzał panu Berczyńskiemu wykonywania żadnych zadań w imieniu firmy, zarówno formalnie, jak i nieformalnie, od 2007 r. Boeing nie omawia tematu zamówień zbrojeniowych i rządowych z nikim innym poza klientem – oficjalnie zakomunikowała firma.
Przed dwoma tygodniami spytaliśmy Ministerstwo Obrony Narodowej, w jakim celu Berczyński oglądał dokumentację postępowania dotyczącego śmigłowców wielozadaniowych. Mimo kilkukrotnego upominania się o odpowiedź do dziś jej nie otrzymaliśmy.
Po tym, gdy jesienią ubiegłego roku bez sukcesu zakończyły się negocjacje offsetowe pomiędzy Airbusem a Ministerstwem Rozwoju dotyczące kontraktu na 50 śmigłowców Caracal (wartość ponad 13 mld zł), na początku tego roku ogłoszono postępowanie na zakup ośmiu śmigłowców dla sił specjalnych oraz czterech morskich z funkcją m.in. zwalczania okrętów podwodnych. Optymistycznie można zakładać, że umowa zostanie podpisana w tym roku, a pierwsze dostawy nastąpią w roku 2018.
Od Berczyńskiego odciął się zarówno MON, jak i firma Boeing