Choć Emmanuel Macron nie był preferowanym przez Kreml kandydatem na prezydenta Francji, to Moskwa nie traci nadziei na szczególną rolę Paryża jako tradycyjnego i dawnego partnera Rosji – oceniają rosyjscy politolodzy.

Zastrzegają oni, że w krótkiej perspektywie stosunki rosyjsko-francuskie nie zmienią się, bo priorytetem dla Macrona będą sprawy wewnętrzne. Później zaś politykę nowej administracji Francji wobec Rosji determinować będzie stanowisko całej Unii Europejskiej.

Jednak Macron będzie prezydentem kraju, którego związki z Rosją są tradycyjnie trwałe i który jest dawnym partnerem Rosji – powiedział PAP politolog Aleksandr Tewdoj-Burmuli z Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO).

Reklama

"Rosja tradycyjnie liczy na Francję jako na swojego pewnego sojusznika geopolitycznego w Europie. Stawia – jak wiemy – w dużym stopniu na stosunki dwustronne. Tradycją rosyjskiej polityki jest rozwijanie stosunków dwustronnych ze znaczącymi, głównymi państwami UE" – wskazuje politolog, wymieniając Niemcy, Francję i Włochy.

Tewdoj-Burmuli nie wyklucza, że jeśli w przyszłości Macron zechce wzmocnić rolę Francji na arenie międzynarodowej, to płaszczyzną do tego mogą stać się relacje francusko-rosyjskie. Obecnie to Niemcy występują w stosunkach z Rosją jako „rzecznik UE”. Jest jednak „całkiem możliwe, że jeśli Macron zechce przywrócić prestiż Francji” na arenie międzynarodowej, to będzie występować z tej pozycji – iż to Paryż jest „jednym z najbardziej oczywistych partnerów Rosji w UE”.

Reklama

Politolog zastrzega, że wiele zależy od dalszego rozwoju wydarzeń w konflikcie na wschodzie Ukrainy. Przypomina, że ze względu na odwoływanie się Unii Europejskiej do wartości, wydarzenia w samej Rosji również wpływają na stanowisko krajów unijnych wobec Moskwy.

Rosyjscy eksperci oceniają, że w stosunkach z administracją Macrona nie będzie odgrywał znacznej roli fakt, że prezydent Władimir Putin pod koniec marca przyjął na Kremlu jego rywalkę w wyborach – Marine Le Pen.

„To wszystko jest już przeszłością. Wszyscy rozumieją miłość Rosji najpierw do (byłego premiera Francoisa) Fillona, a potem do Le Pen, jednak wszystko już się zakończyło. Fillona już nie ma, politycznie nie istnieje, a pani Le Pen jest teraz w kryzysie. Macron oczywiście zapamiętał emocjonalnie ten fakt, ogółem zapamiętało go społeczeństwo francuskie, ale trzeba iść dalej” – ocenia Igor Bunin, szef Centrum Technologii Politycznych w Moskwie.

Tewdoj-Burmuli uważa, że Putin kierując gratulacje pod adresem Macrona, w których mowa była o gotowości do konstruktywnej współpracy, sygnalizował, iż Rosja „chciałaby zamknąć kartę związaną z poparciem Le Pen jako kandydatki”. Putin „chciałby dać znak nowej administracji Francji, że Kreml jest gotów do kontynuowania stosunków” takich, jakie tradycyjnie łączyły Rosję z Francją – ocenia politolog.

„Rosja uważa za znaczące odrębne stosunki dwustronne z Francją; chciałaby też w pewien sposób spróbować wywrzeć wpływ na stan, dynamikę wewnątrz Unii Europejskiej” – mówi ekspert. „Jeżeli Rosja będzie dość konsekwentnie trzymać się polityki uznawania Macrona za jednego z uprzywilejowanych partnerów – takich jak np. (kanclerz Niemiec Angela) Merkel, to w tym wypadku casus z Le Pen zostanie zamknięty” – prognozuje politolog.

Bunin zwraca uwagę, że Rosja chciałaby, aby Francja „pomogła w realizacji porozumień mińskich”, których celem jest uregulowanie konfliktu w Donbasie, „w tej interpretacji, jaką przekazuje Rosja”. Chodzi o to, by w pierwszej kolejności podjęto decyzje związane ze szczególnym statusem tzw. republik ludowych powołanych przez prorosyjskich separatystów.

Obaj politolodzy są zgodni, że stosunki z Rosją nie będą obecnie należeć do priorytetów Macrona. Będą nimi przede wszystkim relacje Francja-UE i przemiany w polityce wewnętrznej w samej Francji.