Reklama

Propozycję wniosku do KNF złożył przewodniczący podkomisji Jacek Sasin (PiS).

Komisja odrzuciła wniosek wiceprzewodniczącej komisji Krystyny Skowrońskiej (PO) o zwrócenie się przez podkomisję o oficjalne stanowisko w sprawie kosztów projektów tzw. ustaw frankowych do Rady Ministrów. W głosowaniu za wnioskiem głosowało 3 posłów, 4 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Zaproszony na posiedzenie dyrektor Departamentu Bankowości Komercyjnej i Specjalistycznej oraz Instytucji Płatniczych KNF Andrzej Banasiak powiedział, że Komisja oszacowała koszt prezydenckiego projektu na 7,6 mld zł nie uwzględniając spłaconych kredytów. "Część kredytów klienci spłacili całkowicie, stąd wzięła się kwota 9,3 mld" - dodał.

Według Banasiaka, koszt umorzeń kredytów przewidywanych w projekcie PO wyniósłby 10,4 mld zł. Banki poinformowały też Komisję na jej żądanie o dodatkowych kosztach operacyjnych w wysokości 3,2 mld zł.

"W tym projekcie były też dodatkowe klauzule, na mocy których klienci musieli rozliczyć się z nadzwyczajnych korzyści, co pomniejszało niejako te koszty. Ostatecznie łączny koszt projektu wyniósłby 12,4 mld zł" - powiedział Banasiak.

Według niego nie było formalnego wniosku o obliczenie kosztów projektu klubu Kukiz'15.

Członek zarządu NBP Jacek Bartkiewicz powiedział, że według NBP koszt realizacji prezydenckiego projektu wyniósłby ok. 8 mld zł. Zaznaczył, że wyliczenia Banku mają jedynie "charakter globalny", ponieważ KNF dysponuje precyzyjniejszymi danymi na temat sytuacji banków.

Bartkiewicz wyjaśnił, że różnica między podaną wcześniej na posiedzeniu podkomisji przez wiceministra Pawła Muchę sumą 3,6-4 mld zł a szacunkami NBP wynika ze zmian w tekście projektu, zanim trafił pod obrady Sejmu. "Pojawiły się trzy różnice: spready w tym projekcie są naliczane w walucie, a nie w polskich, limit, od którego ten zwrot następuje ustalono na poziomie 350 tys. zł, pojawiła się też propozycja pokrycia utraconych korzyści przez płatność połowy odsetek ustawowych, co wymaga rozstrzygnięcia prawniczego" - powiedział.

Bartkiewicz poinformował, że NBP w grudniu oszacował koszty wprowadzenia projektu klubu PO na blisko 11 mld zł. Dodał, że z tych obliczeń wynika, że "jest to koszt jednorazowy, a nie ma możliwości rozłożenia go w czasie".

"Jeżeli jest zero kosztów, po drugiej stronie bilansu powinno być zero korzyści dla ewentualnych kredytobiorców" - skomentował wypowiedź przedstawiciela klubu Kukiz'15, który twierdził, że ustawa tego klubu nie spowoduje żadnych kosztów.

Projekt prezydencki przewiduje, że banki będą musiały zwrócić swoim klientom różnicę między dopuszczalnym spreadem a tym, który w rzeczywistości pobrały. Projekt ma obejmować umowy kredytu zawarte od 1 lipca 2000 roku do wejścia w życie "ustawy antyspreadowej" (26 sierpnia 2011 roku). Dotyczyć ma konsumentów, a także tych osób prowadzących działalność gospodarczą, które nie dokonywały odpisów podatkowych w związku z kredytami.

W myśl projektu PO kredytobiorca mógłby ubiegać się w swoim banku o przewalutowanie posiadanego kredytu hipotecznego w walucie obcej, czyli m.in. w szwajcarskim franku. Przewalutowanie miałoby następować po kursie z dnia sporządzenia umowy restrukturyzacyjnej i polegać na wyliczeniu różnicy między wartością kredytu po przewalutowaniu, a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w polskich złotych. Bank miał umarzać część tej kwoty. Jeżeli natomiast różnica byłaby wartością ujemną, to nie podlegałaby umorzeniu, ale stanowiła zobowiązanie kredytobiorcy w całości.

Złożony przez klub Kukiz'15 projekt ustawy o "restrukturyzacji kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska oraz o wprowadzeniu zakazu udzielania takich kredytów" zakłada, że kredyty w złotówkach i kredyty denominowane w obcych walutach zostaną zrównane, co ma oznaczać potraktowanie kredytów frankowych tak, jakby od początku były kredytami w złotówkach.

Kordian Kuczma

(PAP)