Opublikowane przed weekendem założenia do zmiany ustawy o służbie zagranicznej są mniej radykalne niż pierwotne pomysły. Najciekawsze jest jednak to, co „pod dywanem”. Długofalowo bowiem Prawo i Sprawiedliwość, przewietrzając MSZ, dąży do stopniowego wprowadzania do dyplomacji jak największej liczby ludzi młodych, ukształtowanych już za jego rządów. Służba zagraniczna – czyli pracownicy MSZ, służb dyplomatycznej i konsularnej – ma być silniej nasycona zwolennikami „dobrej zmiany”.

Samo uzasadnienie potrzeby zmiany zasad funkcjonowania pracowników MSZ, dyplomatów i pracowników służby konsularnej jest przekonujące. Autorzy projektu piszą o „niejasnych kryteriach kariery i awansu w służbie zagranicznej, uznaniowości i braku jasnych ustawowych wskazówek dla kształtowania indywidualnej ścieżki kariery”, „nepotyzmie, kumoterstwie, źle pojętej solidarności grupowej”, „niskim profesjonalizmie kadr, niedostatecznie rozwiniętej i nienakierowanej na osiąganie celów kulturze pracy i braku odpowiedzialności, sprawiającym często, że polskie placówki zagraniczne przypominają nadal »skanseny PRL«, tak z zewnątrz, jak i w sposobie działania”. W uzasadnieniu czytamy też, że „brakuje jasnych, ustawowych reguł dotyczących obecności służb specjalnych w służbie zagranicznej”.

Pozostało 79% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.