– Zatrzymanie byłego dyrektora to duży szok dla wszystkich. Zastanawiam się, czy jest możliwe wpływanie na oceny Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Przecież decyzje są podejmowane kolegialnie. Nasuwa się pytanie, czy dyrektor działał sam – mówi dr hab. inż. Janusz Uriasz, przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

Przed Polską Komisją Akredytacyjną (PKA) poważne wyzwania. Zdaniem ministra nauki Dariusza Wieczorka ma ona m.in. zahamować napływ osób wyłudzających wizy studenckie, uniemożliwić działalność podmiotów, które prowadzą niskiej jakości studia podyplomowe online, i zapewnić wysoką jakość kształcenia lekarzy. Czy PKA jest na to gotowa? Czy ma do tego narzędzia?

Może zacznę od tego, co robimy. PKA ocenia jakość kształcenia wyłącznie na kierunkach studiów prowadzonych na podstawie polskich przepisów regulujących obszar szkolnictwa wyższego. Oceniamy to, jakie są kryteria przyjęcia studentów na dany kierunek, ich postępy w kształceniu i narzędzia stosowane przez uczelnię. Wszelkie inne kwestie, np. to, jakie są kryteria przyznania wizy studenckiej, to nie są kompetencje komisji. To, co się dzieje, poza procesem kształcenia, jest poza naszymi możliwościami oceny.

ikona lupy />
dr hab. inż. Janusz Uriasz, przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej / Materiały prasowe / fot. Materiały prasowe
Mam wrażenie, że PKA ma być lekarstwem na całe zło systemu szkolnictwa wyższego.

Taki pogląd ostatnio się rzeczywiście ukształtował. PKA ma misję oceny kierunków studiów. Wszystkich prowadzonych w kraju, niezależnie od ich formy, miejsca i rodzaju uczelni. Wszystkie szkoły wyższe czekają na potwierdzenie, że jakość kształcenia realizowana przez nie jest na wysokim poziomie. Nie możemy być kierowani wyłącznie do walki z patologiami, chociaż to one najbardziej nas niepokoją. Nasze oceny nie zawsze są pozytywne, ale decyzje o tym, co się stanie z danym kierunkiem, są w gestii samych uczelni oraz ministra. Nie mamy wpływu na to, czy rekrutacja zostanie wstrzymana, kierunek zamknięty czy uruchomiony.

Trochę w działaniach PKA trudno się połapać. Są opinie i oceny. Oceny programowe, instytucjonalne, kompleksowe. Minister Wieczorek zapowiada, że kierunki podyplomowe będą z kolei certyfikowane przez PKA. O co w tym wszystkim chodzi? Kogo i kiedy sprawdza PKA?

Głównym naszym narzędziem jest ocena programowa kierunku studiów. To ocena jakości na studiach pierwszego stopnia, drugiego stopnia i na studiach jednolitych. Studia podyplomowe w tej chwili nie są w ogóle oceniane przez PKA. Przypomnę, do 2016 r. była ocena instytucjonalna, w ramach której oceniano całą jednostkę – wydział bądź instytut i wszystkie kierunki studiów, które prowadził, także podyplomowe. Sprawdzano zdolności tej jednostki do prowadzenia studiów. Ocena instytucjonalna została zniesiona. Na to miejsce w 2018 r. pojawiła się w ustawodawstwie ocena kompleksowa. Niestety nie jest jeszcze realizowana. Minister najpóźniej w roku 2020 miał wydać rozporządzenie wykonawcze. Wciąż czekamy na jego wydanie.

Czyli mamy lukę w systemie?

Tak. Z jakiegoś powodu minister nie był w stanie określić warunków oceny kompleksowej. Bardzo nad tym boleję. Wiem, że obecny minister pracuje nad projektem, i mam nadzieję, że rozporządzenie zostanie wydane niezwłocznie. Wtedy będziemy mogli przystąpić do działania. Ocena kompleksowa będzie dotyczyła całej uczelni, ale będzie mogła dotyczyć też kształcenia prowadzonego w wybranych dziedzinach. Tak naprawdę teraz możemy dokonywać jedynie oceny programowej. Minister może też zwrócić się do nas o wydanie opinii. Ta opinia – pozytywna, negatywna, zwierająca rekomendacje – jest ministrowi potrzebna do udzielenia zgody na uruchomienie kierunku. Decyzje ministra w zakresie zgody na uruchomienie kierunku bądź odmowy były zbieżne z opiniami PKA.

Aż do czasów ministra Przemysława Czarnka i nowych kierunków lekarskich.

Tak. Tu historia napisała inny scenariusz. Minister zapoznawał się z opinią PKA i podejmował decyzje, które uważał za stosowne. Miał do tego prawo. Członkowie Polskiej Komisji Akredytacyjnej nie zawsze jednak rozumieli te decyzje.

W przyszłości konsekwencje dla pacjentów mogą być dotkliwe. Właśnie – lada dzień poznamy oceny programowe kierunków lekarskich uruchomionych pomimo negatywnej opinii PKA.

Tak. To oceny programowe, choć sytuacja jest ekstraordynaryjna. Zazwyczaj kierunki ocenia się po pierwszym roku od uruchomienia kierunku, trzecim roku oraz po zakończonym całym cyklu studiów i dalej w interwałach kolejnych cykli oceny. Zależy, na jak długi okres ocenę pozytywną wydano – do dwóch lat, jeśli wydano jednocześnie zalecenia do wykonania, lub na sześć lat bez dodatkowych warunków. Minister nauki zwrócił się do nas o przeprowadzenie oceny na wniosek, ponieważ miał uzasadnione wątpliwości co do jakości kształcenia. Po raz pierwszy mamy takie doświadczenie, żeby przeprowadzać oceny programowe przed upływem ukończenia pierwszego roku studiów. Wynik takiej oceny będzie wiążący dla ministra w przeciwieństwie do wcześniejszej opinii. Jeśli będzie ona negatywna, kierunek trzeba będzie zamknąć. Właściwie już skończyliśmy czynności na ocenianych uczelniach.

Czyli pan już wie, jakie te oceny będą?

Nie chciałbym ujawniać swojej wiedzy, bo dopiero prześlemy raporty na uczelnie. Uczelnie będą się mogły do nich ustosunkować. Od tego zależy, jaka będzie ostateczna ocena. Dajmy im więc jeszcze szanse – może jeszcze wyjaśnią nasze wątpliwości i wskażą, jak chcą pokonać problemy. Nie możemy tej procedury zmienić. Miesiąc temu przeszliśmy pozytywnie akredytację Amerykańskiej Agencji National Committee on Foreign Medical Education and Accreditation (NCFMEA), dzięki której dyplomy wszystkich uczelni kształcących lekarzy w Polsce są uznawane w USA, a studenci amerykańscy mogą się kształcić w naszym kraju. Nie możemy, dla dobra wszystkich uczelni, ryzykować utraty uznania NCFMEA.

Jak dużo jest uczelni, które będą miały problem z utrzymaniem kierunku?

Uczelnie borykają się z problemami kadrowymi. Nowe szkoły wyższe muszą pozyskać kadrę z rynku, a jej po prostu nie ma w wystarczającej liczbie. Nauczyciele akademiccy pracują na innych uczelniach. Problemem jest też infrastruktura, która jest droga i niedostępna. Trzeci problem to trudności związane z samym procesem dydaktycznym, np. liczebność grup studenckich, dojazdy do oddalonych od siedziby uczelni miejsc realizacji zajęć, jakość materiałów dydaktycznych.

O tych problemach wiedzieliście też miesiąc temu, bez raportów z oceny.

Tak, ale nie wiedzieliśmy, jak uczelnie zamierzają pokonać te trudności. Niektóre mają szanse na ich pokonanie, inne samodzielnie tego nie zrobią. Muszą uzyskać wsparcie zewnętrzne lub zrezygnować z kształcenia.

Porozumienie Rezydentów otrzymało z Politechniki Bydgoskiej listę nauczycieli deklarujących gotowość do podjęcia pracy na kierunku lekarskim w tej uczelni. Rezydenci to zweryfikowali – spośród tych osób przynajmniej pięć nie planuje podjąć pracy, a jedna nie żyje…

Otrzymaliśmy wnioski uczelni, a w nich podpisane dokumenty – deklaracje podjęcia pracy w tej uczelni. Nie będę komentował tych informacji. Natomiast w każdym przypadku dokonujemy weryfikacji stanu kadry w czasie oceny programowej na miejscu, na uczelni.

Ale państwo bazują na dokumentach.

Oczywiście. Członkowie zespołu PKA spotkali się jednak z osobami deklarującymi podjęcie pracy w Politechnice Bydgoskiej. Zobaczymy, jakie będą ich wnioski końcowe. Ocena materiałów jeszcze nigdy nie odbywała się w tej formule. Tam, gdzie kierunki zostały uruchomione, weryfikujemy, kto naprawdę uczy na tych uczelniach. Oceniamy stan faktyczny. Sprawdzamy, kim są nauczyciele akademiccy, i ich kompetencje do realizacji powierzonych im zadań, np. prowadzenia konkretnego przedmiotu. Uczelnia ma prawo zatrudniać także innych pracowników, niż deklarowała. Podczas cyklu kształcenia wiele może się zmienić. Oceniamy więc, czy proces kształcenia jest prowadzony ciągle, przez kadrę z właściwymi dorobkiem i kompetencjami. Oceniamy stabilność kadry i generalnie politykę kadrową uczelni. Natomiast jeżeli w krótkim czasie następują duże zmiany w strukturze kadry nauczycieli, to wówczas tego nie rozumiemy. Taki stan nie sprzyja utrzymaniu jakości kształcenia.

A są takie sytuacje?

Nie mogę na to pytanie odpowiedzieć. Czekam na wyjaśnienia uczelni.

Czyli są takie różnice w zatrudnieniu.

Wynika to zapewne z dostępności kadry w danym regionie. Natomiast zaskakujące jest to, że mimo negatywnej opinii PKA uczelnie są w stanie rekrutować studentów. W wielu krajach brak oceny lub opinia negatywna takiego ciała jak PKA powoduje samoistne odejście kandydatów. Jak to się stało, że uczelnie uruchomiły kształcenie i zdobyły kandydatów na studia, mimo iż w ocenie PKA nie były na to gotowe?

Minister na to pozwolił, a studenci mieli zaufanie do państwa.

Dlatego cieszę się, że teraz o tym rozmawiamy. Że informacje o działalności komisji dotrą do szerszego grona osób. Dążymy do standardu, w którym kandydat na studia będzie miał do wyboru wyłącznie uczelnie z pozytywną oceną PKA. Obecny problem polega na tym, że podjęcie studiów na nieautoryzowanym kierunku może się okazać dla studenta szkodą trudną do naprawienia. Dlatego kończymy ocenę kierunków, które otrzymały negatywną opinię. A już jesienią pojedziemy ocenić te kierunki lekarskie, które otrzymały pozytywną opinię po zakończonym przez nie pierwszym roku kształcenia.

Czy komisja powinna weryfikować jakość kształcenia na studiach podyplomowych?

PKA mogłaby prowadzić ocenę tych studiów. Jednak nasze obecne zasoby muszą zostać znacznie zwiększone, aby pozwolić na ocenę jakości kształcenia na studiach podyplomowych. Tych studiów jest bardzo wiele. Osobiście wolałbym oceniać zdolności jednostek do prowadzenia tych studiów i ich zakresy, a nie same studia podyplomowe. Już to pozwoliłoby uzyskać znaczną poprawę jakości na tych studiach, a przynajmniej wyeliminować tzw. drukarnie dyplomów.

Andrzej K., były rektor Akademii Polonijnej w Częstochowie, Waldemar U., rektor Wyższej Szkoły Humanistycznej TWP w Szczecinie, oraz Marek W., rektor Wyższej Szkoły Kadr Menedżerskich w Koninie, działając w krótkich odstępach czasu, wykonując z góry powzięty zamiar, udzielili korzyści majątkowej osobie reprezentującej PKA w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznej. To informacja ze strony CBA. Czy wewnątrz komisji trwają jakieś kontrole?

Współpracujemy z CBA i innymi organami. Udostępniamy materiały. Została zatrzymana jedna osoba – to były dyrektor biura PKA. Nie wiemy, jakie zarzuty zostały mu postawione, jednak dla wszystkich pracowników biura oraz współpracowników komisji, którzy rzetelnie i z oddaniem wykonują swoje obowiązki, wszelkie czynności stojące w sprzeczności z Kodeksem Etyki PKA są nieakceptowalne. To duży szok dla wszystkich. Zastanawiam się, czy jest możliwe wpływanie na oceny PKA. Przecież decyzje są podejmowane kolegialnie. Prowadzimy także własną analizę wszystkich materiałów i procesów podejmowania decyzji. Zajmuje się tym niezależna, wewnętrzna komisja.

To może dyrektor nie działał sam?

Takie pytanie się nasuwa. Może jednak mamy do czynienia ze zbieżnością prawidłowej decyzji z ofertą korupcyjną. Niezależnie podjęliśmy także działania wewnętrzne, minimalizujące możliwe ryzyka. W podejmowaniu decyzji PKA nie uczestniczą wyłącznie członkowie komisji. W każdym przypadku, np. oceny programowej, zespoły tworzą w większości eksperci zewnętrzni reprezentujący uczelnie, pracodawców, studentów. Musimy mieć absolutną pewność, że zespoły pracujące nad daną sprawą są właściwie dobrane. ©℗

Rozmawiała Katarzyna Wójcik
Czytaj też o konsekwencjach ocen PKA na B10