W czwartym odcinku podcastu z cyklu „Giełda Papierów Wartościowych oczyma prezesa Ludwika Sobolewskiego” w ramach DGPTalk Obiektywnie o biznesie Szymon Glonek pyta o prywatyzację Giełdy. Rozmowa dotyczy też pomysłów na rozwój GPW, czyli szukaniu strategicznego partnera lub budowaniu centrum finansowego w Warszawie.

Czy 9 listopada 2010 to znacząca data dla Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie?

To jedna z tych dat, które będę pamiętał. Chociaż najważniejsze rzeczy dokonały się wcześniej. 9 listopada to dzień pierwszego notowania Giełdy na własnym parkiecie. Mnóstwo ludzi w sali notowań. Bardzo podniosły moment. Prawie 20 lat po założeniu Giełdy, która powstała jako giełda państwowa, w wyniku decyzji politycznych. W najlepszym tego słowa znaczeniu politycznych, czyli państwa, które postanowiło położyć kamień węgielny pod budowę kapitalizmu – mówi Ludwik Sobolewski.

Jeżeli byśmy trzymali się pewnej ścisłej definicji albo raczej takiej życiowo praktycznej definicji prywatyzacji to nawiązując do Leszka Balcerowicza, który mówił, że jeżeli Skarb Państwa czy minister jakiś może odwołać prezesa, mimo że spółka przeszła transakcję prywatyzacyjną, to nie jest to żadna prywatyzacja. Jest dokładnie tak z giełdą warszawską dzisiaj. W pewnym sensie to, czy Skarb Państwa jest dominującym właścicielem operatora giełdowego, czy nie, samo w sobie nie jest jeszcze zagadnieniem. Zagadnieniem jest to, jak się ten Skarb Państwa zachowuje jako właściciel. Tak samo, jak kluczowym zagadnieniem jest to, jak się zachowuje jako właściciel innych spółek publicznych notowanych na giełdzie – dodaje Sobolewski.

Strategiczny partner czy rozwój warszawskiego centrum finansowego?

Mówię tutaj o ministrze Aleksandrze Gradzie, z którym, może nie do końca pięknie się różniliśmy, ale dobrze się różniliśmy. Konstruktywnie się różniliśmy. On uważał, że potrzebny nam potrzebny jest inwestor strategiczny, branżowy, czyli jakaś inna wielka giełda globalna, której przekaże kontrole. Niecałkowicie, bo Grat był bardzo, jakby to powiedzieć, rozumiejącym wiele niuansów ministrem skarbu. Więc niecałkowicie, ale na pewno bieżące operacyjne zarządzanie przekazujemy. Tutaj totalnie różniliśmy. Zgadzaliśmy się na wyższym poziomie. Strategia regionalna przynosi efekty, mamy nowe rynki, mamy nowych inwestorów, mamy nowe spółki. Jak to wzmocnić? Ja się obawiałem inwestora strategicznego, może dlatego, że lepiej ich znałem niż minister skarbu i wiedziałem, że to będzie dla nich, nawet nie piąte, tylko jakieś tam dziewiąte koło u wozu. A niektórzy to mogą mieć jeszcze myśli nie koniecznie zgodne z wizją kreacji rynku. I ja się temu bardzo sprzeciwiałem, ale w bardzo otwartej komunikacji z ministrem. Nawet mu powiedziałem, że będę budował poparcie dla innej koncepcji – wspomina Ludwik Sobolewski.