Oczywiste jest to, że ratowanie naszej planety wymaga wielkich kroków i zaangażowania wszystkich uczestników życia publicznego. Rezygnacji z węgla i zatrzymania wzrostu zapotrzebowania energetycznego, wprowadzenia rozszerzonej odpowiedzialności producenta za produkowane opakowania oraz wielu innych regulacji ustawowych i międzypaństwowych, ale również uświadomienia sobie, że ratowanie klimatu nie wydarzy się bez nas samych i ograniczenia naszego komfortu życia w dzisiejszym, szerokim rozumieniu tego słowa.
Małymi kroczkami
Co przez to rozumiem? Ograniczenie podróżowania. Zmiana wielu nawyków zakupowych, żywieniowych i życiowych. To przyzwyczajenie się do drobnych, powszechnych uciążliwości w zamian za… no właśnie za co? Na pewno nie za – minimalne przecież – gratyfikacje finansowe (jeśli kiedykolwiek będą). Może za ideę? Wyświechtane powiedzenie: „Myśl globalnie, działaj lokalnie” jest tutaj bardziej niż odpowiednie. Czy przez to, że posadzę facelię w ogródku, zobaczę jakąś różnicę? Ja sama z pewnością nie, ale jeśli w ramach globalnego myślenia wszyscy te facelie posadzimy, to dla wielu pszczół będzie to być zamiast nie być.
Inne teksty Samorządowców przeczytasz tu: https://www.gazetaprawna.pl/perlysamorzadu
Niestety nie ma takiej siły politycznej, która wprowadzi nas na drogę wiodącą do neutralności klimatycznej jednym ruchem. Rządzącym trudno podejmować niepopularne decyzje, odwlekają konieczne inwestycje, niechętnie ograniczają ruch samochodów. Przed nami zaś wiele koniecznych zmian, takich jak wprowadzenie wieloletniej gwarancji na sprzęt elektroniczny czy ograniczenie masowej hodowli zwierząt na obecną skalę (a co za tym idzie zmiana nawyków jedzeniowych).
Transformacja ustrojowa lat 80. i 90. XX wieku miała wiele wymiarów – poza tym podstawowym, gospodarczo-ekonomicznym, w wymiarze społecznym postawiła na jednostkę i jej indywidualne wybory i styl życia. Od nadejścia liberalnego kapitalizmu nastała era „jestem tym, co kupuję i jak żyję”. Kolejna dekada mediów społecznościowych tylko trend gloryfikacji wolności indywidualnej ugruntowała. A bez zmiany definicji „indywidualnego komfortu”, bez zmiany sposobu jego odczuwania nie ograniczymy konsumpcji i nie wpłyniemy na klimat.
Brać sprawy w swoje ręce
Jaka ma być rola samorządów w walce z kryzysem klimatycznym? Taka sama jak zawsze – być blisko mieszkańców. Inspirować do zmian, wspierać, pomagać, edukować, być z najsłabszymi, inicjować te małe gesty, których suma być może przyniesie zmianę.
Na poziomie administracji samorządowej ma miejsce wiele działań mających pokazać mieszkańcom inne możliwości konsumpcji i spędzania wolnego czasu. Chociaż blisko 71 proc. respondentów wskazuje, że to właśnie rząd i władze miast i gmin powinny aktywnie działać na rzecz poprawy stanu środowiska naturalnego (Raport Innogy, „Zielone miasta i gminy” 2021), jednocześnie według raportu „Nie nasza wina, nie nasz problem” Polacy częściej obawiają się o stan środowiska naturalnego na świecie i w Polsce niż w swoim najbliższym otoczeniu.
Władze samorządowe planując działania ekologiczne, kierują się głównie sprawami sygnalizowanymi przez mieszkańców. Ci zaś najbardziej martwią się rosnącą ilością śmieci, opłatami za nie i problemami z segregacją; zanieczyszczeniem powietrza i smogiem; ocieplaniem się klimatu; roślinami i zwierzętami zagrożonymi wymarciem i finalnie małymi zasobami wody.
Przyjrzyjmy się więc temu, co realizują samorządy lokalne, bo jest tam sporo aktywności godnych naśladowania.
Koniec z plastikiem
Warto odnotować sprawy podstawowe. W ostatnich 2 latach w większości instytucji samorządowych zniknęła woda w plastikowych butelkach. W szkołach i na placach zabaw stawiamy poidełka, a wielorazowe bidony weszły do kanonu promocyjnych samorządowych prezentów. Usuwamy jednorazowy plastik z użytku w naszych jednostkach i podczas organizowanych przez nas wydarzeń.
Powszechne są sprzątania sołectw czy gmin – zarówno z okazji pierwszego dnia wiosny, Dnia Ziemi czy kompletnie bez okazji. Standardem są akcje promujące transport rowerowy i budowanie ścieżek.
Wymiana pieców
Działaniem o większym i bezpośrednim wpływie są powszechne w gminach dopłaty do wymiany pieców. W zależności od zamożności samorządu wahają się one od 2 tys. zł do średnio 10 tys. zł.
– Ten proces o dużo więcej niż proste przekazanie środków. To przeprowadzenie mieszkańca przez całą inwestycję. Przekazanie środków z rządowego programu samorządom, razem z finansowaniem obsługi programu, mogłoby spowodować rzeczywiste przyspieszenie, bo lokalna realizacja to mniej biurokracji – komentuje Artur Tusiński, burmistrz Podkowy Leśnej.
Więcej wody
Drugim, coraz popularniejszym, programem dopłat jest finansowanie małej retencji i promowanie powierzchni przepuszczalnych oraz maksymalne wykorzystanie terenów zielonych. – Ideą jest, by miasto stało się odporne na zmiany klimatu, aby funkcjonowało jak gąbka, akumulując wodę deszczową i umożliwiając jej wykorzystanie w okresach suszy – wyjaśnia Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy, miasta, które jako jedno z pierwszych wprowadziło katalog błękitno-zielonej infrastruktury dla mieszkańców.
Róbmy kompost
Kolejnymi działaniami podejmowanymi przez samorządy są programy, w których można otrzymać lub wypożyczyć kompostownik w zamian za rezygnację z oddawania odpadów zielonych. Ciekawym wariantem są kompostowniki ustawione w przestrzeni publicznej. Takie rozwiązanie zastosowała w gminie Kobyłka burmistrz Edyta Zbieć: „Miejskie kompostowniki to ekologia i oszczędność. Cała biomasa z terenów należących do miasta Kobyłka trafia systematycznie, warstwa po warstwie do naszych urządzeń. Oszczędzamy w ten sposób kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Ta akcja pozwala przełamać największą barierę mieszkańców przed kompostowaniem – każdy sam może się przekonać, że ono nie śmierdzi”.
Grajmy w zielone
Częstą inicjatywą jest też rozdawanie sadzonek drzew, krzewów czy łąk kwiatowych do samodzielnego wysiewu dla mieszkańców. W polskich samorządach można otrzymać drzewko w zamian za udział w sprzątaniu, wrzos za oddanie elektrośmieci, gmina Gniezno rozdając mieszanki nasion zachęcała do sadzenia łąk pszczelich, a Brwinów rozkwitł w tym roku krokusami podarowanymi mieszkańcom. Arkadiusz Kosiński, burmistrz Brwinowa, promuje ten rodzaj działania: „Akcje społeczno-ekologiczne są prowadzone regularnie od kilku lat, sadzimy i łąki kwietne i dęby”. W ten trend wpisuje się też stawianie pszczelich azyli czy wieszanie budek lęgowych dla jerzyków.
Wymień, nie wyrzucaj
Innego rodzaju aktywnością jest promowanie trendu zero-waste w codziennym życiu. Samorządowcy kreują i wspierają miejsca, w których można zostawić lub wymienić się książkami, ubraniami czy innymi pożytecznymi podmiotami. W wielu gminach stosowany jest mechanizm, który opisuje Adam Ciszkowski, burmistrz Halinowa: „Przed wejściem do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej został ustawiony duży wieszak na ubrania, każdy może dresik oddać i z drugiej strony każdy może sobie wziąć. Pomysł udany – działa, z minimalnym wsparciem z naszej strony”. Dla odmiany w gminie Izabelin udostępniliśmy wolontariuszom pomieszczenia, gdzie działa regularna wymienialnia „Puść Ciuch w Ruch”. Samorządowcy ustawiają też jadłodzielnie – miejsca, gdzie można zostawić nadmiarowe jedzenie, organizują sąsiedzkie wymiany garażowe czy zbierają tekstylia dla schronisk, jak to miało miejsce podczas niedawnej warszawskiej akcji „Coś dobrego – oddaj zbędne ubrania i pomóż zwierzętom z Palucha”.
Trendem, który będzie rósł na znaczeniu w najbliższej przyszłości, jest współpraca ze sklepami i być może producentami. Niestety, rząd nie spieszy się z wprowadzeniem Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, nadal finansowanie całego systemu gospodarki odpadami pozostawiając na końcowym użytkowniku bez możliwości wyboru. Wielorazowe torby w sklepach z logotypem gminy czy współpraca ze sklepami, aby umieszczały kartony po towarze do ponownego użycia przez klientów, to proste kroki, aby zmniejszyć ilość odpadów i te rozwiązania będą wprowadzane na poziomie lokalnym.
Warto łączyć siły
Wszystkie te działania samorządy finansują ze swoich własnych dochodów. Dlatego ostatni pomysł rządu, aby gminy mogły wspierać system gospodarki odpadami z innych źródeł niż sama opłata (do tej pory dopuszczalne jedynie w sytuacji wyjątkowej), jest fatalny. Również dlatego, że zamiast wspierać edukację ekologiczną, pod naciskiem lokalnych rad, będziemy dawać naszym mieszkańcom prezenty w postaci dopłat do opłat za odpady.
Działania samorządów dobrze podsumowuje prezydent Wałbrzycha, Roman Szełemej: „Jako władze samorządowe musimy mieć priorytety ekologiczne i tłumaczyć je mieszkańcom, bo dla nich czasem nie są one oczywiste. Ale praca edukacyjna przynosi efekty – dzisiaj każde przedsięwzięcie ekologiczne zyskuje życzliwą akceptację”. A o drugim aspekcie tej pracy organicznej dopowiada szefowa Fundacji ClientEarth Zuzanna Rudzińska-Bluszcz: „Kryzys klimatyczny jest kryzysem praw człowieka. Jest też wyzwaniem solidarnościowym. Tak jak dotychczas, chcę stać po stronie najsłabszych i ich wspierać, zwłaszcza w obliczu transformacji energetycznych. Nie ma praw człowieka na martwej planecie, ale też nie uratujemy siebie i planety bez poszanowania praw człowieka”.
Wszystko, co robimy, powinno mieć jako bazę działania, zmniejszenie śladu węglowego. Żadne środki zewnętrzne nie powinny trafić do żadnej gminy, jeśli nie realizują celów klimatycznych. Bo walka z globalnym ociepleniem toczy się na każdym froncie – w szkołach podczas lekcji, na których jest albo nie ma edukacji ekologicznej, na przerwach kiedy dzieci jedzą obiady i robią zakupy w szkolnych sklepikach, w zakupach ośrodków pomocy społecznej dostarczających węgiel, w rozszerzanych lub nie strefach płatnego parkowania, w strategii senioralnej zmieniające nawyki zakupowe i aktywności fizycznej seniorów. Nie ma takiej dziedziny, którą zajmuje się samorząd, która nie miałaby wpływu na klimat.
Czy czeka za to nas jakaś nagroda? Może nawet tak. Poza tym wymiarem globalnym, poczuciem sensu, że dokładamy swoją cegiełkę do ratowania planety, jest też wymiar bliższy – inicjatywy związane z ochroną środowiska zyskują poparcie wśród mieszkańców – 71 proc. procent Polaków uważa, że inwestycje proekologiczne powinny być wprowadzane ze względu na zdrowie mieszkańców, a 73 proc., że działania prośrodowiskowe wpływają pozytywnie na atrakcyjność miejsca zamieszkania. Tak wynika z Raportu Innogy, „Zielone miasta i gminy” 2021. ©℗