Zlecenia bez składek to wierzchołek góry lodowej. Jednolitego kontraktu o pracę chcą i pracownicy, i przedsiębiorcy

Praca
PracaShutterStock
26 września 2020

Choć przedsiębiorcy oszczędzają na „optymalizacji zatrudnienia”, wielu uważa, że wyjątki od reguł ubezpieczeń społecznych przeszkadzają uczciwej konkurencji.

Temat pojawia się i znika od kilku lat. Teraz powrócił za sprawą wiceministra pracy. Oficjalnie w oskładkowaniu zleceń chodzi o zapewnienie godnych emerytur osobom pracującym na umowach śmieciowych, nieoficjalnie – o ściągnięcie dodatkowych składek (nawet 2,5 mld zł). Jeszcze w ubiegłym roku, gdy sytuacja gospodarcza była dobra, można było myśleć, że pomysł zostanie odłożony na półkę, jak to już wielokrotnie bywało. Z powodu epidemii wpływy ze składek jednak bardzo spadły. Na tyle, że zapowiedzi mogą się stać rzeczywistością. Nie znamy jeszcze szczegółów, ale ze szczątkowych wypowiedzi przedstawicieli rządu możemy już wnioskować, że zmiany dotkną tylko zleceniobiorców. Jak twierdzą organizacje pracodawców i eksperci, mogłoby to pomóc w zwalczeniu jednej z patologii polskiego rynku pracy, jaką jest nierówne obciążenie różnych form zatrudnienia. Zasady pobierania składek są jednak na tyle skomplikowane, że skupienie się tylko na zleceniach problemów nie rozwiąże, a może pogłębić te, które już istnieją. Do tego potrzebne jest ujednolicenie reguł, ale połączone z obniżeniem kosztów pracy.

System do naprawy

Na początek trochę teorii. A tę najlepiej zacząć od podstawowej informacji – umowy zlecenia są oskładkowane i to obowiązkowo, jeśli zleceniobiorca nie ma innych źródeł utrzymania, takich jak np. etat lub działalność gospodarcza. Pracując na tego rodzaju umowie, zbiera się składki na emeryturę, nabywa się prawo do zasiłku chorobowego, macierzyńskiego itd. Skąd więc hasło „oskładkowania zleceń”, skoro tak jest od początku wejścia w życie wielkiej reformy ubezpieczeń, a więc od roku 1999? Zlecenia mają zostać oskładkowane bez wyjątków, a tych jest dzisiaj bardzo dużo. Składek nie musi płacić zleceniobiorca, jeśli pracuje oprócz tego na etacie z co najmniej minimalnym wynagrodzeniem. W drugą stronę zasada ta nie działa – nie można zrezygnować z płacenia składek z etatu tylko dlatego, że wykonuje się zlecenie.

Dalej sprawa robi się bardziej skomplikowana – można nie płacić składek od zlecenia, jeśli opłaca się je jako przedsiębiorca, ale niekorzystający z ulg. Z kolei mając kilka zleceń, można wybrać sobie do oskładkowania jedno, jeżeli zarabia się na nim tyle, ile wynosi minimalne wynagrodzenie. Jeśli jednak pracownik ma kilka etatów, to nie może wybrać jednego, składki odprowadzane są od każdego wynagrodzenia. To tylko mały wycinek reguł, jakie obowiązują w polskim systemie ubezpieczeniowym. Z zapowiedzi resortu wynika, że zmiany mają dotyczyć tylko tego wąskiego fragmentu – obciążone składkami mają zostać wszystkie umowy zlecenia.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.