statystyki

Cacek: Gastronomia cofnie się przynajmniej o dekadę [WYWIAD NPBP]

autor: Marek Chądzyński15.04.2020, 08:33; Aktualizacja: 22.07.2020, 12:04
fot. Marek Wiśniewski/Puls Biznesu/Forum
Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska, właściciela sieci restauracji, w przeszłości właściciel jednego z niewielkich banków

fot. Marek Wiśniewski/Puls Biznesu/Forum Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska, właściciela sieci restauracji, w przeszłości właściciel jednego z niewielkich bankówźródło: Dziennik Gazeta Prawna

- Z polskiego rynku może zniknąć nawet jedna trzecia działających restauracji. Odbudowa branży będzie długotrwałym procesem - mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska, właściciela sieci restauracji, w przeszłości właściciel jednego z niewielkich banków.

Słyszał pan tę opinię: „Co to za przedsiębiorcy, którzy w czasie bardzo dobrej koniunktury nie zdążyli niczego odłożyć i dziś wyciągają rękę po pomoc”? Co pan na to?

Gastronomia miała pod górkę co najmniej od 2018 r. Wtedy negatywnie na branżę zaczęły wpływać dwa istotne zjawiska: coraz szybszy wzrost płacy minimalnej i wprowadzenie, a potem rozszerzanie zakazu handlu w niedzielę.

To raczej uderza w handel.

Nie tylko, pamiętajmy, że wiele restauracji jest w centrach handlowych. Wcześniej niedziela była drugim dniem pod względem wielkości sprzedaży, po sobocie. Sprawa jeszcze bardziej skomplikowała się na początku 2019 r., gdy zakaz rozszerzono. Ale już po III kwartale 2019 r. było widać odbicie i o ile w I kwartale mieliśmy 5-proc. spadek sprzedaży rok do roku, to po trzech kwartałach odrobiliśmy to. Klienci zmienili nawyki, poza tym ich dochody rosły i choć w wielu restauracjach umiejscowionych w galeriach handlowych szanse na powrót do obrotów sprzed zakazu są raczej nikłe, to w pozostałych widzieliśmy wzrost sprzedaży.

Duży był ten spadek w centrach handlowych?

W tych, w których są kina i dodatkowe usługi rozrywkowe, sprzedaż była niższa w niedzielę o 40–60 proc. w porównaniu do czasów przed zakazem, ale tam, gdzie takich usług nie było, sprzedaż niedzielna praktycznie spadła do zera. Takich strat w tygodniu nie da się odrobić.

Mówi pan, że jednak w drugiej połowie ubiegłego roku sytuacja zaczęła się poprawiać. W kryzys weszliście na wznoszącej?

Pierwsze dwa miesiące tego roku były bardzo dobre. Całkiem dobrze wyglądała nasza franczyza, bo zgłosiło się prawie tysiąc osób, które chciały prowadzić restauracje pod naszymi markami. Wyglądało to naprawdę optymistycznie. Początek marca też. Ale potem wybuchła pandemia i z dnia na dzień nasze przychody spadły o 90 proc.


Pozostało 82% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję