Tłumaczę to sobie tym, że Dudek ma w branży wyjątkowo dobrą reputację. Jest otwarty i uśmiechnięty, wręcz podejrzanie sympatyczny - nigdy nie widziałem, by się publicznie zirytował lub zaperzył. Dobrze się z nim rozmawia. Mówi jasno i przejrzyście. Świetnie wypada w telewizji. Niby wyszedł z szeroko rozumianej prawicy, ale liberałowie go uwielbiają - uchodzi za intelektualistę wyważonego. Wychodzi więc naprzeciw tej potrzebie - bez wątpienia istniejącej u nas - by na chwilę wrzucić na luz i wyskoczyć z gorącego sporu PiS z anty-PiS. Potrzebę tę mają w sobie czasem nawet największe zakapiory debaty publicznej. Każdy (a przynajmniej większość) lubi o sobie myśleć jako o rozsądnym i wyważonym, nawet jeśli nie bardzo odpowiada to prawdzie. Może gdzieś w tle jest tęsknota za nieboszczykiem PO-PiS? Nie wiem. W każdym razie tworzy to wszystko pewne zapotrzebowanie. A prof. Dudek wypełnia tę niszę.
Jego wywiad rzeka, przeprowadzony przez Natalię Kołodyńską-Magdziarz, to snuta niespiesznie przez 200 stron refleksja nad historią III RP. A zwłaszcza jej drugiej fazy, która rozpoczęła się 20 lat temu imponującym wzlotem i jeszcze bardziej efektownym upadkiem postkomunistów z SLD. Po nich zaś scena została podzielona przez tytułowe dwie siły polityczne: PiS i Platformę, choć ostatnio zaś coraz częściej PiS i anty-PiS.