Trudno o lepszego kandydata - po wielu latach spędzonych w mediach ogólnokrajowych (był m.in. wicenaczelnym DGP) zaczął się wgryzać w lokalność, budując własną markę medialną w rodzinnym Radomsku.
Właśnie to przejście - od charakterystycznej dla mediów ogólnopolskich idealizacji samorządu do głębokiego nim rozczarowania - jest osią jego książki. Ale jest tu coś jeszcze. Jest zaciekawienie. Bo Andrysiak nie poprzestał na obezwładniającym albo znamionującym poczucie wyższości zniesmaczeniu, tylko postanowił krytyczny ogląd prowincji przerobić na głęboką i rzeczową analizę problemu.