Bo na pewno prawdziwa i reprezentatywna nie jest Warszawa. Stolica i inne duże miasta są jak kulisy, w których rozgrywa się życie elit symbolicznych. To tu mogą zapadać decyzje polityczne albo gospodarcze, ale scena prawdziwego życia jest w Zawierciu, z którym autorka sama jest od pewnego czasu związana, albo w nieodległym Myszkowie. Życie toczy się w Ozorkowie, Tarnobrzegu albo w Skarżysku-Kamiennej. To tu jest Polska.
Nie ma się co oszukiwać: ta Polska nie jest już (przynajmniej od pewnego czasu) białą plamą na naszej mapie literackiej. Sama Okraska wydała wcześniej „Ziemię jałową” o swoim Zawierciu - ni to Śląsku, ni Zagłębiu czy Małopolsce. Ale potem doszlusowali przecież inni. Piotr Witwicki pokazał życie Włocławka, z którego się wywodzi, a Katarzyna Duda zajrzała na wałbrzyskie podwórka, gdzie znalazła na murze napis „Kiedyś było tu życie. Teraz jest tylko bieda”, który stał się w efekcie tytułem całej jej książki.