Nowoczesna teoria monetarna (MMT) to bez wątpienia wciąż jest nowinka. Główny nurt ekonomii liberalnej patrzy na nią jako na herezję. Z drugiej jednak strony każdy, kto choć trochę śledzi ekonomiczną debatę w Polsce i na świecie (albo kto przynajmniej regularnie czyta niniejszą kolumnę), wie, że MMT coraz częściej bywa stosowana w praktyce. Nawet najbardziej konserwatywne media ekonomiczne świata (w stylu „The Economist” albo „The Wall Street Journal”) ogłaszały już nieraz, że MMT jest na fali wznoszącej. A gdy amerykański Fed czy Europejski Bank Centralny w pandemii wspierały swoje rządy, skupując i utylizując obligacje skarbowe, wyglądało to tak, jakby najważniejsi gospodarczy decydenci świata już MMT stosowali. Może nawet nie zdając sobie w pełni sprawy, że to robią. I tak na naszych oczach nowoczesny pieniądz wchodzi do dużej gry. Dwa kroki do przodu, trzy do tyłu, znów kilka naprzód.
Na polskim rynku MMT też przebija się już od pewnego czasu. Przetłumaczonych mamy kilka książek ważnych dla tego nurtu autorów: od wydawanych przed laty pierwszych prac Warrena Moslera, tracących jeszcze czarem drugoobiegowych broszurek, po profesjonalne publikacje ostatnich lat, a nawet miesięcy. Takich jak „W sprawie gwarancji zatrudnienia” Pavliny Tchernevej czy „Nowoczesna Teoria Monetarna” Randalla Wraya. Brakowało dotąd prac polskich - takich, które by próbowały przekładać koncepcję nowoczesnego pieniądza na krajowe warunki. Na szczęście pojawia się praca Iwo Augustyńskiego z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.