W prawdziwym życiu nigdy nie jest tak, że jakaś nowa myśl albo oryginalna teoria wchodzi od razu do powszechnego obiegu. Dopiero patrząc z perspektywy historycznej, układamy sobie to w ładną całość. W architekturze styl romański zostaje wyparty przez gotyk, który ustępuje miejsca barokowi, po którym przychodzi neoklasycyzm, a potem modernizm i tak dalej. Ale przecież to uproszczenie. W rzeczywistości nowe wchodzi zawsze na raty. Albo zygzakiem. Dwa kroki do przodu, trzy do tyłu, potem znów dziesięć naprzód. W ekonomii jest podobnie.

Nowoczesna teoria monetarna (MMT) to bez wątpienia wciąż jest nowinka. Główny nurt ekonomii liberalnej patrzy na nią jako na herezję. Z drugiej jednak strony każdy, kto choć trochę śledzi ekonomiczną debatę w Polsce i na świecie (albo kto przynajmniej regularnie czyta niniejszą kolumnę), wie, że MMT coraz częściej bywa stosowana w praktyce. Nawet najbardziej konserwatywne media ekonomiczne świata (w stylu „The Economist” albo „The Wall Street Journal”) ogłaszały już nieraz, że MMT jest na fali wznoszącej. A gdy amerykański Fed czy Europejski Bank Centralny w pandemii wspierały swoje rządy, skupując i utylizując obligacje skarbowe, wyglądało to tak, jakby najważniejsi gospodarczy decydenci świata już MMT stosowali. Może nawet nie zdając sobie w pełni sprawy, że to robią. I tak na naszych oczach nowoczesny pieniądz wchodzi do dużej gry. Dwa kroki do przodu, trzy do tyłu, znów kilka naprzód.
Na polskim rynku MMT też przebija się już od pewnego czasu. Przetłumaczonych mamy kilka książek ważnych dla tego nurtu autorów: od wydawanych przed laty pierwszych prac Warrena Moslera, tracących jeszcze czarem drugoobiegowych broszurek, po profesjonalne publikacje ostatnich lat, a nawet miesięcy. Takich jak „W sprawie gwarancji zatrudnienia” Pavliny Tchernevej czy „Nowoczesna Teoria Monetarna” Randalla Wraya. Brakowało dotąd prac polskich - takich, które by próbowały przekładać koncepcję nowoczesnego pieniądza na krajowe warunki. Na szczęście pojawia się praca Iwo Augustyńskiego z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
Augustyński zmieścił w tej niedużej (150 stron) publikacji wszystko, co człowiek chciałby i powinien wiedzieć na temat MMT, ale bał się zapytać. Albo nie wiedział, od czego te pytania zacząć. Są tu więc wyłożone prosto i po ludzku podstawowe założenia tej szkoły myślenia. Czytelnik dowie się, jak we współczesnej gospodarce powstaje pieniądz i dlaczego rządowi emitującemu suwerenną walutę nie może go zabraknąć. Mamy wprowadzenie do tematu podatków, których celem nie jest żadne „napełnianie budżetu”, ale po prostu stworzenie popytu na własną walutę i potwierdzenie monetarnej suwerenności kraju. Jest też sporo na temat tego, co decydent może z tym suwerennym pieniądzem zrobić, np. finansując przy jego pomocy schemat gwarancji zatrudnienia, co pozwoli zrealizować najważniejsze zadanie rządu (najważniejsze według takich ekonomistów jak ojcowie chrzestni MMT Keynes i Kalecki), czyli pełne zatrudnienie w gospodarce i trwałe rozwiązanie problemu nawracającego bezrobocia.
Dzięki Iwo Augustyńskiemu mamy to wszystko po polsku, lekko, przejrzyście i pod ręką. Tylko brać i korzystać. Już pora, by MMT przeszło ostatecznie od pozycji uroczej ciekawostki do w pełni operacyjnej i płodnej polityki ekonomicznej. Czas na te dziesięć kroków naprzód.
ikona lupy />
Iwo Augustyński, „Nowoczesna Teoria Monetarna i możliwości jej wykorzystania w warunkach polskich”, Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Wrocław 2021 / nieznane