Wprawdzie oficjalne zakończenie wycofywania wojska amerykańskich z Afganistanu nastąpi 31 sierpnia, ale talibowie nie chcą czekać. Nie muszą, bo wierna rządowi armia po wyjściu sił NATO zupełnie utraciła morale. Padają więc kolejne miasta, a prezydent Aszraf Ghani Ahmadzai powinien pomyśleć o ewakuacji. Podobnie jak ok. 70 tys. Afgańczyków, którzy pracowali dla Amerykanów, za co administracja Joego Bidena obiecała im pozwolenie na osiedlenie się w USA. Jeśli nie zdążą uciec, grozi im koniec podobny do tego, jaki spotkał Mohammada Nadżibullaha – niegdyś prezydenta Afganistanu z nadania Kremla. Gdy talibom udało się go ująć, najpierw torturowali polityka przez kilka godzin (wedle niepotwierdzonych źródeł nawet wykastrowali), na koniec zaś jego ciało zawisło na jednej z kabulskich latarni. Stulecie wcześniej w Afganistanie równie okrutnie rozprawiano się z osobami współpracującymi z Brytyjczykami, kiedy ci zajęli górzysty kraj.
Kolejne próby podbicia ubogiego państwa w sercu Azji zdawały się odmienne, ale kończyły się tak samo.