Reklama
A jednak. Komisja – Ta Komisja – uznała, że jedna z audycji TVP złamała zasady etyki. Chodzi o „Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego. Wyrok, jak się wydaje, krzywdzi twórcę. Autorzy audycji przygotowali ją zgodnie z formatem i obyczajami przyjętymi w TVP, a na dodatek zrobili audycję emocjonującą i ciekawą. Odcinek był jednoznaczny, stronniczy i niedopuszczający do sensownej krytyki przyjętego z góry stanowiska. O co tu więc się czepiać?
Poszło o obronę rządu. W audycji Jana Pospieszalskiego wszystkie rzutki waliły w jedną tarczę; komisja stwierdziła, że „w audycji zaprezentowano wyłącznie głosy krytyczne wobec podejmowanych działań w walce z pandemią”. Pouczyła przy okazji doświadczonego twórcę, że „dochowanie zasad rzetelności dziennikarskiej jest szczególne ważne w czasie, gdy ludzie walczą o zdrowie i życie i gdy tak wielu widzów, w oparciu o wiedzę z audycji telewizji publicznej, może podejmować decyzje odnoszące się do własnego zdrowia, a w szczególności szczepień czy zachowania zasad profilaktyki”. I jeszcze mu o moralności coś zasunęła.
Zwróćmy uwagę, że pouczenie nie postuluje działania na odwyrtkę, bo komisja nie proponuje, żeby zrobić audycję jednoznaczną, ale tym razem odpowiednio jednoznaczną (rząd daje radę, szczepienia są zdrowe, a lockdowny konieczne). Komisja Etyki TVP chce rzetelności oraz równości stron. I ma rację, i nie ma. Ma rację, bo faktycznie, gdyby media publiczne błyszczały światłem bezstronności, przedstawiciele rządu mieliby w audycji zapewnione miejsce, a prowadzący zgrabnie ważyłby szalki, by się żadna nie przechyliła. Nie ma racji, bo gdyby „Warto rozmawiać” było bezstronne, tobyśmy go w TVP nie oglądali.
Właściwie komisja powinna stwierdzić, że obowiązkiem dziennikarstwa jest jawnie i energicznie angażować się po stronie tej siły politycznej, która rozdaje w telewizji karty, a nie kluczyć. Pospieszalski, zdradziłeś najświętszą zasadę naszego dziennikarstwa. Nie wiedzieć czemu, komisja napisała inaczej.