‒ Dyrektywa w przeciwieństwie do rozporządzeń wymaga implementacji. Państwa członkowskie nie zawsze są jednak w stanie sprostać temu obowiązkowi - wyjaśnia dr Anna Grochowska-Wasilewska, adwokat w kancelarii B2RLaw Jankowski, Stroiński, Zięba i Partnerzy. Dlatego orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wypracowało zasadę bezpośredniego skutku postanowień dyrektywy, gdy ma to na względzie ochronę obywateli (wyroki z 4 grudnia 1974 r., sprawa Yvonne van Duyn vs. Home Office, sygn. 41/74, oraz z 5 kwietnia 1979 r., sprawa Tullio Ratti, sygn. 148/78). A choć mogłoby się wydawać, że celem dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1937 z 23 października 2019 r. w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii (Dz.Urz. UE z 2019 r. L 305, s. 17; dalej: dyrektywa o sygnalistach) jest wprowadzenie obowiązku ustanawiania systemów raportowania i wyjaśniania nieprawidłowości, to jej rzeczywistym celem jest określenie zasad skutecznej ochrony sygnalistów.
- W tym celu dyrektywa określa ramy reżimu ochronnego dla osób zgłaszających naruszenia. Dlatego z jej postanowień sygnalista może wywodzić uprawnienie do niestosowania wobec niego środków odwetowych - zaznacza Aleksandra Stępniewska, współzarządzająca zespołem prawa karnego w biznesie w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr. Dodaje też, że podmioty publiczne to emanacja państwa, i z tego powodu do ich obowiązków należy stosowanie przepisów dyrektywy nieimplementowanej, tak jakby została ona zaimplementowana. - Dotyczy to relacji podmiot publiczny jako organ - petent, a należy przyjąć, że także relacji podmiot publiczny jako pracodawca - pracownik. Różnicowanie obowiązków dotyczących prawa UE w zależności od tego, czy podmiot występuje jako organ, czy jako pracodawca, nie znajduje uzasadnienia, skoro jest to podmiot publiczny - wyjaśnia Aleksandra Stępniewska. Ekspertka podaje przykład gminy, która ma osobowość prawną. Jeśli zatrudniony w urzędzie gminy pracownik doniesie o naruszeniu prawa przez jego dyrektora i zostanie za to zwolniony, to będzie mógł się domagać ochrony prawnej, jaką przewiduje dla sygnalisty dyrektywa. - I to niezależnie od tego, czy procedury zgłaszania naruszeń prawa i podejmowania działań obowiązują już w gminie, czy nie - tłumaczy Aleksandra Stępniewska. Dodaje, że taki pracownik będzie mógł powołać się na przysługujące mu prawo wprowadzone przez UE, mimo że w jego kraju nie zostało ono jeszcze implementowane do porządku prawnego. - Nie nastąpiło to bowiem z jego winy, dlatego nie może zostać tego prawa pozbawiony - wyjaśnia Aleksandra Stępniewska.