Wymagania do pełnienia stanowiska nie byłyby wygórowane. Kandydat musiałby m.in. ukończyć 29 lat (a nie przekroczyć 70), w okresie pięciu lat przed wyborami co najmniej przez dwa lata prowadzić działalność gospodarczą, być wspólnikiem lub członkiem zarządu spółki, lub prokurentem, a także wykazać się odpowiednią wiedzą. Co ważne, takiej funkcji nie mógłby pełnić żaden pracujący w zawodzie prawnik. Sędziów handlowych wybierałyby na pięcioletnią kadencję sejmiki województw. Byliby oni powoływani w sądach okręgowych, w których utworzono wydziały gospodarcze, orzekaliby w sprawach pierwszoinstancyjnych. Sędziowie handlowi byliby niezależni i niezawiśli. Za swoją pracę nie otrzymywaliby wynagrodzenia, a jedynie diety za czas wykonywania czynności. Jednocześnie mogliby prowadzić inną działalność zawodową.
Wniesiony przez posłów opozycji projekt to kolejny pomysł na wprowadzenie do wymiaru sprawiedliwości nowej instytucji. Kilka lat wcześniej propozycję w tym zakresie przedstawiła Społeczna Komisja Kodyfikacyjna, działająca pod kierownictwem prof. Wojciecha Popiołka. Rozwiązania obu projektów są bardzo zbliżone. Część prawników odnosiła się krytycznie do propozycji komisji, wskazując m.in. na zagrożenia związane z potencjalnym konfliktem interesów i niejasną rolą sędziów handlowych.