We wtorek portal Niebezpiecznik.pl ujawnił, że na popularnym portalu do wizualizacji danych znalazł się plik z danymi policjantów, pracowników Służby Ochrony Państwa, Straży Granicznej, Straży Pożarnej i kilku innych służb. Prawdopodobnie został tam umieszczony przez pracownika Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Potwierdzać to może fakt, że po przekazaniu do RCB informacji o wycieku plik został natychmiast usunięty (o sprawie pisaliśmy w środowym wydaniu DGP).
Nie wiadomo, kto wcześniej uzyskał dostęp do tych danych. Chodzi nie tylko o imię i nazwisko, ale też miejsce pracy, adres e-mail, PESEL i numer telefonu. Potencjalne ryzyko jest spore. W najlepszym razie dane te wystarczą do wysyłania pogróżek, tak jak to się działo po wycieku danych z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. W najgorszym, gdyby przestępcom udało się połączyć te dane z danymi z innych wycieków, mówimy o realnym zagrożeniu życia.