Zdaniem Freudensteina pierwszym wrażeniem po zwycięstwie Donalda Trumpa jest poczucie nieprzewidywalności czy nieobliczalności Stanów Zjednoczonych. "Przestrzegałbym jednak przed wpadaniem w depresję i mówieniem, że nadszedł koniec świata. To nie byłaby mądra reakcja" - powiedział ekspert w rozmowie z PAP.

Jak zaznaczył, Trump nie będzie rządzić sam. "Gdy w lipcu w Waszyngtonie rozmawiałem z doradcami Trumpa, miałem wrażenie, że to co on mówi podczas kampanii to jedna sprawa i - choć oczywiście trzeba to traktować poważnie - to to, co mówią doradcy, także wiceprezydent elekt Mike Pence, który jest rozsądnym konserwatystą, to zupełnie inna sprawa" - ocenił Freudenstein.

W jego opinii jest możliwe, że Trump może spowodować wiele szkód w polityce międzynarodowej, gdzie może działać bardziej niezależnie od Kongresu. "Bardzo wiele zależy jednak od tego, ile Trump ma zaufania do ekspertów, fachowców i profesjonalnych polityków, których przecież potrzebuje w swoim rządzie" - ocenił.

Zdaniem Freudensteina UE powinna z pewnością wyciągnąć jeden wniosek z wyborów prezydenckich w USA: wziąć na siebie większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. "Ten wniosek byłby także aktualny, gdyby wybory wygrała kandydatka Demokratów Hillary Clinton" - zastrzegł ekspert. Jak ocenił, kraje europejskie muszą wzmocnić swoją obronność w ramach NATO i rozwijać współpracę organów ścigania.

Freudenstein nie spodziewa się jednak, że Trump zrealizuje swoje groźby z kampanii o wycofaniu gwarancji bezpieczeństwa w ramach NATO, jeśli członkowie Sojuszu nie zwiększą wydatków na obronność.

"Stany Zjednoczone nie występują z NATO. Trump ma wokół siebie konserwatystów z ery Ronalda Reagana, ale w niektórych sprawach jest zupełnie na przeciwnym biegunie. To znaczy, że w rzeczywistości polityka USA umiejscowi się gdzieś tam po środku między +cold warriors+ a Trumpem, a to nie oznacza końca NATO" - powiedział ekspert.

W jego ocenie ważniejsze znaczenie dla Trumpa mają sprawy handlowe i możliwe, że będzie dążył do renegocjowania niektórych umów handlowych USA. Wydaje się też, że upadł plan zawarcie umowy handlowo-inwestycyjnej TTIP między UE a USA.

"Wielki i w zasadzie bardzo dobry projekt TTIP teraz właściwie nie ma szans" - ocenił Freudenstein. Choć - dodał - jest "marginalna możliwość", że Trump będzie kontynuować i dokończy negocjacje w sprawie umowy, a potem przedstawi ją jako swój sukces.

Freudenstein uważa też, że zwycięstwo Trumpa dodało wiatru w żagle ruchom populistycznym w Europie, co może dać o sobie znać w wyborach prezydenckich we Francji w przyszłym roku.

"Dotychczas wszystkie sondaże mówią, że jeśli Alain Juppe (z francuskiej Partii Republikańskiej) będzie kontrkandydatem liderki Frontu Narodowego Marie Le Pen w drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji, to na pewno wygra. Myślę, że teraz to już nieaktualne. Same badania opinii publicznej są zresztą w kryzysie" - powiedział Freudenstein.

Z Brukseli Anna Widzyk (PAP)