statystyki

Legenda o złotym pociągu to szansa na interes życia

autor: Dariusz Koźlenko23.09.2016, 07:33; Aktualizacja: 23.09.2016, 08:34
tory

Jedni działają w pojedynkę, inni zrzeszają się w stowarzyszenia i grupy badawcze. Jedni liczą na szybki i łatwy zarobek, inni na rozwiązanie historycznych tajemnic. Powstają kolejne książki i filmy, pojawiają się nowe teorie i wyjaśnieniaźródło: ShutterStock

Przez chwilę wydawało się, że jest blisko, że już go mają, że po tylu latach niepowodzeń wreszcie go dopadli. Ale znów nic z tego, przynajmniej na razie. Złoty pociąg się wymknął. Co nie położyło kresu marzeniom o skarbach

Najpierw wycięli chwasty i wykarczowali krzaki. Potem na nasyp wjechała koparka. Powoli wgryzała się w ziemię, metr po metrze. Piach, glina, żwir, kamienie. Ciężarówki jeździły w tę i z powrotem. Każdy centymetr wybranej ziemi przybliżał ich do celu.

Wiedzieli, czego szukają. Kilka miesięcy wcześniej zbadali teren georadarem. Znają się na tym, prowadzą firmę specjalizującą się w takich badaniach. Wyniki poddali obróbce programem komputerowym, uzyskali dokładny obraz tego, co znajduje się pod ziemią nasypu i pozbyli się wątpliwości.

To właśnie po tych badaniach Piotr Koper i Andreas Richter, dwaj poszukiwacze z Wałbrzycha, zelektryzowali pół Europy informacją o znalezieniu złotego pociągu.

Po nich sprawdzali ten teren inni, w tym specjaliści z Akademii Górniczo-Hutniczej. Pociągu nie stwierdzili, ale w najmniejszym stopniu nie zachwiało to pewności Kopra i Richtera. Zdobyli stosowne pozwolenia, zaczęli kopać. Od początku wiedzieli, że to technicznie i logistycznie skomplikowana operacja, ale byli przekonani, że to jedyna droga, by ostatecznie dowieść swoich racji.

Założyli, że na głębokości sześciu metrów łycha koparki dokopie się do górnej części zasypanego tunelu. Zamiast tego uderzyła w twardą skałę. W dodatku o dużej zawartości żelaza, co mogło zafałszować wyniki ich badań. Ale i to niczego nie zmieniło. Wciąż twierdzą, że pociąg jest, tyle że głębiej, niż myśleli.

Utwierdzają ich w tym przekonaniu nie tylko badania. Od momentu gdy ogłosili znalezienie pociągu, skontaktowało się z nimi wiele osób, które potwierdzają, że w miejscu, w którym kopią, Niemcy coś ukryli. Każda z tych relacji jest cenna, choć z najcenniejszą zapoznali się już znacznie wcześniej.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie