statystyki

Klątwa polskich sojuszy: Każdy pakt obracał się przeciw Rzeczypospolitej

autor: Andrzej Krajewski15.07.2016, 07:37; Aktualizacja: 15.07.2016, 08:13
Moltke, Piłsudski, Goebbels i Beck

W klęsce Józefa Becka (pierwszy z lewej) odnaleźć można tylko jeden sukces. Minister zrealizował dyrektywę wydaną mu kiedyś przez marszałka, która brzmiała: „Balansujcie, dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!”.źródło: Wikimedia Commons
autor zdjęcia: Bundesarchiv, Bild 183-1990-0116-030 / CC-BY-SA

Największe z fatum ciążących od kilkuset lat nad Polską polega na tym, że niezależnie od tego, z kim wchodziliśmy w pakt, to za każdym razem obracał się on przeciw Rzeczypospolitej.

Jak istotny dla elit Polski jest sojusz ze Stanami Zjednoczonym, i pokazał szczyt NATO w Warszawie. Choć plemienna wojna polsko-polska trwa w najlepsze, jedna rzecz połączyła obie strony. I nie chodziło o dobro, ponoć wspólnego, kraju.

Rządzący i opozycja z równą gorliwością zabiegali o względy Baracka Obamy, licząc na jego wsparcie w niszczeniu oponentów. Tymczasem prezydent USA wypowiedział się tak zręcznie, że obie strony dokonały sprzecznych tłumaczeń jego wystąpienia. W efekcie wygranym czuć się może jak zwykle Ameryka, choć natowski szczyt przedstawiany jest nad Wisłą jako wielki sukces Polski. Z racji decyzji o stałej obecności wojsk amerykańskich na terytorium RP i wzmocnienia obrony flanki wschodniej Sojuszu.

W teorii powinniśmy się czuć bezpieczniejsi. Ale za pół roku w Białym Domu zacznie rezydować zupełnie inny prezydent, być może Donald Trump. Zaś swoją kampanię wyborczą kandydat republikanów oparł na wizji powrotu USA do izolacjonizmu rodem sprzed II wojny światowej. Wszelki optymizm należałoby więc tonować, pamiętając że w ciągu ostatnich stuleci Polska znajdowała się w trzech strategicznych sojuszach, macających gwarantować jej mocarstwową pozycję. Za każdym razem kończyło się to efektowną katastrofą.

Z czego płynie nauka, że nawet jeśli coś ma wszelkie przesłanki, by odnieść sukces, zawsze znajdą się przywódcy, którzy potrafią zepsuć rzecz teoretycznie nie do zepsucia.

Opcja północna

Ostatnim sojuszem, który przyniósł Polsce długofalowe korzyści, był związek z Litwą. Dzięki niemu udało się zlikwidować śmiertelne zagrożenie, jakim stał się Zakon Krzyżacki, a następnie wprowadzić Rzeczpospolitą do grona mocarstw. Jednak zmierzch jednego kraju zazwyczaj zwiastuje to, iż inne urosną w potęgę. Koniec państwa zakonnego otworzył nowe możliwości przed znajdującym się na peryferiach cywilizowanego świata Księstwem Moskiewskim.

Góry Ural i srogi syberyjski klimat powodowały, że jedyne obiecujące kierunki ekspansji dla carów wiodły na zachód i południe. A to oznaczało nieuchronny konflikt z Rzeczpospolitą. Czego szlachecka demokracja mogła się spodziewać po dynastii Rurykowiczów, car Iwan Groźny zademonstrował w Nowogrodzie Wielkim. Kupiecka republika rządziła się wedle tak demokratycznych reguł, że nawet w klasztorach wybierano przeorów w głosowaniu. Już samo jej istnienie pokazywało poddanym cara, że można żyć inaczej. Nowogród musiał więc zostać zniszczony, nawet jeśli uznawał zwierzchność Moskwy.

Iwan Groźny wraz z wojskiem zjawił się niespodziewanie u bram grodu zimą 1570 r. Jego oddziały dokonały eksterminacji cywilnej ludności: członków bogatych rodów aresztowano, torturowano, a po kilku tygodniach stracono. Resztę obywateli republiki spędzono nad rzekę Wołchow i utopiono pod lodem. Tak zamordowano od 20 do 40 tys. ludzi, nie oszczędzając nawet dzieci. Jedynie nielicznym mieszkańców Nowogrodu udało się zbiec do Rzeczpospolitej. Na koniec miasto spalono.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • StAAbrA(2016-07-15 12:55) Zgłoś naruszenie 10

    Wnioski ? - dla debili - Polacy muszą być uzbrojeni , by sojusznicy , PO raz kolejny , nas nie wydymali . Mówi to coś rządowym baranom i sejmowym ******* ?!

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2016-07-15 14:33) Zgłoś naruszenie 00

    Jeśli debil , głupek i baran są w porzo , to nie rozumiem , czego można chcieć od pospolitego ****** .

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie