Celem akcji, do której przyznała się samozwańcza "Inicjatywa antyfaszystowska +torty dla wrogów ludzi+" było zaprotestowanie przeciwko stanowisku Wagenknecht w kwestii uchodźców.

Działaczka Lewicy powiedziała w jednym z wcześniejszych wywiadów, że Niemcy nie mogą przyjąć wszystkich uchodźców, którzy chcieliby przyjechać. Była ostro krytykowana za tę wypowiedź zarówno przez kolegów z partii, jak i przez skrajną lewicę.

Napastnik należał do grupy osób, które dostały się na salę obrad jako dziennikarze. Ich zdaniem stanowisko Wagenknecht nie różni się niczym od stanowiska antyislamskiej prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD), która domaga się natychmiastowego zamknięcia granic dla imigrantów z Bliskiego Wschodu.

Siły porządkowe wyprowadziły z sali przedstawicieli inicjatywy antyfaszystowskiej.

Wagenknecht wyszła po ataku z sali obrad, przebrała się w hotelu i zapowiedziała, że złoży zawiadomienie o przestępstwie.

Przewodniczący Lewicy Bernd Riexinger napiętnował atak jako "przemoc, dla której nie ma usprawiedliwienia". Współprzewodnicząca partii Katja Kipping zapewniła, że Wagenknecht tak jak cała Lewica walczy z rasizmem i dyskryminacją.

Lewica jest obecnie największą partią opozycyjną reprezentowaną w Bundestagu. Domaga się wpuszczenia do kraju wszystkich osób prześladowanych. W wyborach lokalnych oraz w sondażach ogólnoniemieckich Lewica ustępuje ostatnio AfD. (PAP)