statystyki

Dobra zmiana umiera w Brazylii. Kraj znalazł się na krawędzi

autor: Mariusz Janik22.05.2016, 18:30
Lula wyciągnął Brazylię z Trzeciego Świata, Rousseff chciała z niej zrobić światowe mocarstwo – i przeszarżowała. Pułapką okazały się właśnie wielkie międzynarodowe imprezy, które udało się ulokować nad Amazonką

Lula wyciągnął Brazylię z Trzeciego Świata, Rousseff chciała z niej zrobić światowe mocarstwo – i przeszarżowała. Pułapką okazały się właśnie wielkie międzynarodowe imprezy, które udało się ulokować nad Amazonkąźródło: ShutterStock

Gdyby szukać ilustracji dla powiedzenia o otwieraniu puszki Pandory – Brazylia nadawałaby się idealnie. Na trzy miesiące przed otwarciem 31. letniej olimpiady, pierwszej od niemal pół wieku organizowanej w Ameryce Południowej, kraj goszczący igrzyska znalazł się na krawędzi

Bombę postanowił odpalić przejściowy minister obrony, Raul Jungmann. – Aż do tej pory właściwie nie było zainteresowania bezpieczeństwem igrzysk na szczeblu federalnym – zaatakował na początku tego tygodnia w wywiadzie dla jednej z największych brazylijskich gazet „O Estadao de S. Paulo”. Jak twierdzi szef resortu, poprzednia administracja cięła budżet przeznaczony na imprezę z takim zapałem, że ucierpiały m.in. środki na ochronę przeszło setki wysokich rangą gości z całego świata – zwłaszcza przeznaczone na komunikację.

Już mniejsza o to, że któryś z szacownych dygnitarzy mógłby utknąć w korku. Zdaniem Jungmanna obojętność poprzedniej ekipy zniechęciła do współpracy służby specjalne z innych państw. – Wycofały się, bo rząd kompletnie nie dbał o te sprawy – kwitował minister. Ergo: zamach terrorystyczny jak w banku.

Słowa Jungmanna błyskawicznie podchwyciły media na całym świecie, więc jego koledzy z gabinetu poczuli się wywołani do tablicy. – Przejściowy prezydent Michel Temer powiedział przewodniczącemu Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Thomasowi Bachowi, że zmiana rządu w Brazylii w niczym nie zakłóciła przygotowań do olimpiady Rio 2016 – komentował z kolei przejściowy, a jakże, minister sportu Leonardo Picciani. – Są pewne problemy, które należy rozwiązać, ale zrobimy to w ramach zaplanowanych działań rządu – stwierdził, odnosząc się do wywiadu swojego kolegi z resortu obrony.

Przejściowo można zatem przyjąć te słowa za dobrą monetę. Przejściowo wszystko w Brazylii wydaje się przejściowe. Przejściowo największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa na ulicach są demonstracje zwolenników usuniętej ze stanowiska przez parlament prezydent Dilmy Rousseff, dla których impeachment ten urósł już do rangi zamachu stanu. Jej obrońcy nie ograniczają się wyłącznie do akcji takich, jak demonstracja ekipy pokazywanego właśnie w Cannes filmu „Aquarius” – która na oficjalnej premierze obrazu wystąpiła z transparentami „Zamach stanu w Brazylii” czy „Będziemy stawiać opór”. W Sao Paulo, największym mieście kraju, ledwie tydzień temu zwolennicy i przeciwnicy ekipy Rousseff spotkali się na głównej ulicy metropolii – co skończyło się niemal całonocnymi zamieszkami, interwencją policji i aresztowaniem kilku najbardziej krewkich demonstrantów. Jeżeli wewnętrzny konflikt będzie eskalować, 47 tys. policjantów – i wspierające ich 38 tys. żołnierzy – może nie zapanować nad sytuacją podczas Rio 2016.

Problem w tym, że wymuszony przez parlament impeachment prezydent kraju Dilmy Rousseff uruchomił lawinę sporów i patologii, które przez lata usilnie zamiatano pod dywan, przykrywając dodatkowo płaszczykiem propagandy sukcesu. Usunięcie Rousseff ze stanowiska to jedynie wierzchołek góry problemów, na której siedzą Brazylijczycy: od załamania gospodarczego przez korupcję, konflikty rasowe, seksizm. Na tym tle wirus Zika – który do tej pory uchodził za największy kłopot organizatorów igrzysk – wydaje się przejściowym, nomen omen, skokiem temperatury.

Skrzyżowanie Wałęsy z Che Guevarą


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-05-23 01:15) Zgłoś naruszenie 10

    "Politycy otwarci na świat " fundują swoim społeczeństwom wielkie imprezy sportowe, które mają budować prestiż państwa, a służą tak na prawdę " kręceniu lodów" przy okazji zadłużania kraju. My mieliśmy, Euro Brazylijczycy mają olimpiadę. Gdyby wszystko było normalnie nie trzeba by było robić żadnych zmian, ani dobrych ani złych

    Odpowiedz
  • A "Zielona Wyspa"(2016-05-22 20:40) Zgłoś naruszenie 00

    już tam była, czy zdechła wcześniej, ty glucie poniemiecki?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie