Ministrowie finansów państw strefy euro przedyskutowali w środę podczas telekonferencji list, jaki do kredytodawców skierował Cipras. Zadeklarował w nim, że jest gotów podpisać nowe porozumienie z UE i MFW, ale nie zrezygnował przy tym ze swoich postulatów. Wskazał, że chciałby utrzymania obniżonej stawki VAT dla greckich wysp oraz okresów przejściowych dla zmian w systemie emerytalnym.

"W tym momencie po prostu przyjęliśmy te propozycje do wiadomości" - oświadczył po telekonferencji szef eurogrupy. Poinformował, że ministrowie finansów państw strefy euro uzgodnili, iż nie będzie kolejnych rozmów ws. pomocy dla Grecji przed niedzielnym referendum w tym kraju na temat warunków dalszych pożyczek.

"Biorąc pod uwagę sytuację polityczną, odrzucenie wcześniejszej propozycji (kredytodawców dla Grecji - PAP), referendum, które będzie w niedzielę oraz kampanię na +nie+ w tej sprawie prowadzoną przez grecki rząd, nie widzimy podstaw dla dalszych rozmów w tym momencie" - powiedział w przesłaniu wideo po środowej telekonferencji ministrów finansów szef eurogrupy.

Zaznaczył, że w najbliższych dniach nie będzie rozmów ani na szczeblu ministrów, ani pomiędzy władzami Grecji i przedstawicielami Komisji Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego. "Czekamy na wynik referendum. Jest mi przykro z powodu tej sytuacji, uwzględniając dużą determinację Greków, by być częścią Europy i pozostać w strefie euro" - powiedział.

Wcześniej negatywnie o liście Ciprasa wypowiedział się minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble, który podkreślił, że nie widzi możliwości zawarcia porozumienia przed zaplanowanym na niedzielę referendum w sprawie programu pomocowego.

Eurogrupa potwierdziła, że nie ma możliwości przedłużenia programu pomocowego, który wygasł z końcem czerwca.

Również kanclerz Niemiec Angela Merkel wykluczyła możliwość podjęcia przed niedzielnym referendum rozmów o nowym programie pomocowym dla tego pogrążonego w długach kraju.

Inną linię przyjęła Francja. Prezydent Francois Hollande oświadczył, że Francja chce, by strefa euro naciskała na zawarcie porozumienia z Grecją jeszcze przed niedzielnym plebiscytem.

"Porozumienie musi zostać osiągnięte przed referendum, bo po nim nie będzie miało zbyt wiele sensu. (...) Jeśli do tego nie dojdzie, będziemy musieli czekać na plebiscyt, a w takiej sytuacji zawsze istnieje ryzyko, że nastanie okres chaosu i niepewności" - tłumaczył Hollande.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis ocenił z kolei, że szybkie uzgodnienie nowego programu pomocy dla Grecji byłoby możliwe pod warunkiem, że władze w Atenach będą chciały porozumienia i będą konstruktywne.

"Jesteśmy teraz w nowej sytuacji. Musimy dyskutować o nowym programie, bo poprzedni wygasł. (...) Wciąż chcemy porozumienia" - zapewniał Dombrovskis na konferencji prasowej w Brukseli.

W popołudniowym wystąpieniu telewizyjnym premier Grecji ponownie wezwał Greków, by w referendum głosowali na "nie", czyli przeciw przyjęciu pomocy finansowej na warunkach wierzycieli. "Odpowiedź +nie+ nie oznacza zerwania z Europą, lecz powrót do Europy wartości; +nie+ oznacza silną presję" - przekonywał.

Zdaniem Ciprasa odrzucenie w plebiscycie propozycji wierzycieli "nie ma związku z pozostaniem Grecji w strefie euro".

Po fiasku negocjacji nad warunkami odblokowania ostatniej raty z drugiego programu wsparcia dla Grecji, kraj ten nie był w stanie spłacić we wtorek raty zadłużenia wobec MFW w wysokości 1,55 mld euro, co w praktyce uważane jest za niewypłacalność. W tej sytuacji pozostali wierzyciele Grecji mogą zażądać przyśpieszenia spłaty zobowiązań. Dombrovskis poinformował w środę, że KE zaleca państwom strefy euro, by nie podejmowały takich działań w związku z zaleganiem przez Ateny ze spłatą do MFW.