statystyki

Demokracja traci na popularności. Zyskują rządy silnej ręki

autor: Mariusz Janik30.04.2015, 07:17; Aktualizacja: 30.04.2015, 10:07
demokracja

Czas liderów, którzy mniej lub bardziej otwarcie kontestują najpopularniejszy dotychczas model rządów, rzeczywiście nadszedł.źródło: ShutterStock

O tym, że demokracja coraz bardziej traci na popularności, do głosu i władzy dochodzą liderzy wyznający zasadę silnej ręki. I chyba trzeba się będzie do nich przyzwyczaić.

Zeszłego lata Viktor Orbán postanowił zaszokować adwersarzy. – Globalny kryzys finansowy z 2008 r. pokazał nam, że liberalne państwa demokratyczne nie są w stanie pozostać konkurencyjne w skali globalnej – rzucił szef węgierskiego rządu. – Naród węgierski nie jest zwykłym tłumem jednostek, lecz wspólnotą, którą trzeba zorganizować, wzmacniać i budować – przekonywał, dorzucając, że w miejsce demokracji liberalnej należałoby raczej wybudować „demokratyczne państwo nieliberalne”. Wzorce? Rosja. Turcja. Chiny. – Żadne z nich nie jest liberalne, a niektóre nie są nawet demokracjami – podsumował.

Zamierzony efekt osiągnął: przeciwnicy Orbána w kraju i za granicą zatrzęśli się z oburzenia. A on tylko na to czekał, by móc mocniej podkreślić, co ma na myśli. – Nieliberalna demokracja nie przeczy fundamentalnym wartościom liberalizmu, jak choćby wolność – klarował. – W przyszłości może się zdarzyć wszystko. A to oznacza, że łatwo może się okazać, że nasz czas właśnie nadszedł – dodał.

Czas liderów, którzy mniej lub bardziej otwarcie kontestują najpopularniejszy dotychczas model rządów, rzeczywiście nadszedł. „Nieliberalna demokracja” pleni się nie tylko w państwach wymienionych przez Orbána. Miłośnikami modelu, którego symbolem stał się w ostatnich 15 latach Kreml, są również tacy przywódcy, jak prezydent RPA Jacob Zuma, prezydent Egiptu Abd al-Fattah as-Sisi czy premier Izraela Benjamin Netanjahu (który w niedawnych wyborach, mimo wcześniejszych prognoz, utrzymał władzę). Za ich plecami rośnie też generacja polityków zachodnich, którzy chętnie dołączyliby do tego grona – najlepszym przykładem może być Marine Le Pen i jej Front Narodowy.

Musisz mieć w sobie żelazo

Wystąpienie Orbána uruchomiło reakcję łańcuchową – odezwały się wszystkie światowe kasandry, przepowiadając „nowy światowy trend”, lub przypominając, że taki trend już przepowiadały. „Ta mowa wpadła mi w oko, gdyż w 1997 r. napisałem esej, w którym użyłem tej samej frazy – nieliberalna demokracja – do opisania niebezpiecznego trendu” – pisał w „Washington Post” popularny amerykański politolog Fareed Zakaria. – „Demokratyczne rządy, często popularne, używały swoich mandatów do erodowania praw jednostki, podziału władzy i rządów prawa”.

Zakaria mógł 18 lat temu dostrzegać „niebezpieczny trend”, ale jego korzenie tkwią znacznie głębiej. – Gdybym był u władzy bez ograniczeń, bez konieczności pytania tych, którzy są rządzeni, czy podoba im się to, co czynię, to nie mam najmniejszej wątpliwości, że mógłbym rządzić znacznie bardziej efektywnie w ich własnym interesie – błysnął w radiowym wywiadzie Lee Kuan Yew, przez ponad 30 lat premier Singapuru, współtwórca tego azjatyckiego minipaństwa i do śmierci jego de facto przywódca.

Był 1960 r., a powyższe credo stało się najlepszym, lapidarnym opisem rządów w Singapurze. Lee nigdy nie robił tajemnicy z tego, że nie darzy „liberalnej demokracji” wielkim szacunkiem. – Wolność prasy, wolność mediów musi być podporządkowana nadrzędnym potrzebom integralności Singapuru i prymatowi celów wybranego rządu – mówił dekadę później. – Ktokolwiek rządzi Singapurem, musi mieć w sobie żelazo. Albo dać sobie spokój. To nie jest gra w karty! To twoje i moje życie! Całe życie spędziłem, budując ten kraj, i jak długo to ja tu dowodzę, nikt tego nie rozwali – wykrzykiwał na wiecu już w latach 80.


Pozostało 79% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie