statystyki

Mamy coraz gorszych polityków. Niemal na całym świecie partie polityczne toczy gangrena

autor: Maciej Jarkowiec25.04.2015, 07:00; Aktualizacja: 25.04.2015, 11:00
polityk

Nadal istnieją gniazda skoncentrowanej władzy: Pentagon, Watykan, Putin, partia w Chinach, prezesi Goldman Sachsa, JP Morgana czy Google’a. Ci ludzie mają wielką władzę.źródło: ShutterStock

Świat jest coraz lepszy, z jednym wyjątkiem – mamy coraz gorszych polityków. Żeby to zmienić, sami musimy wstępować do partii.

Główna teza pana książki „End of Power” brzmi: władzę łatwo zdobyć, lecz trudno z niej korzystać i łatwo ją stracić. Z polskiej perspektywy trudno w to uwierzyć. Za wschodnią granicą mamy Władimira Putina, który pozbył się konkurencji w polityce i gospodarce. I rozdaje karty w geopolitycznej grze.

Nadal istnieją gniazda skoncentrowanej władzy: Pentagon, Watykan, Putin, partia w Chinach, prezesi Goldman Sachsa, JP Morgana czy Google’a. Ci ludzie mają wielką władzę. Ale jest ona o wiele bardziej ograniczona niż w czasach ich poprzedników. Przypadek Putina to demonstruje. Możliwości jego działania są dziś dużo mniejsze niż jeszcze rok temu. Gdy kilka lat temu przyjechał do Davos, „Forbes” nazwał go najpotężniejszym człowiekiem świata i dał jego zdjęcie na okładce. A gdzie jest Putin dziś? Świat nałożył na niego sankcje, a gospodarka Rosji pogrąża się w recesji.

To się dzieje, bo Putin wybrał się na ryzykowną wyprawę przeciw Ukrainie, a nie dlatego, że dotyka go trend, który pan opisuje.

Putin chciał rozprawić się z Majdanem w Kijowie, żeby uniknąć Majdanu w Moskwie. Jego kłopot polega na tym, że nie może pozwolić, by Ukraina stała się prężną gospodarką zintegrowaną z UE. To miałoby piorunujący wpływ na Rosjan i stanowiłoby zagrożenie dla jego modelu władzy. Działania Putina na arenie międzynarodowej odzwierciedlają wysiłki umocnienia władzy w kraju. To wpędza go w tarapaty i pokazuje jego faktyczną słabość.

Przyłóżmy zatem pana tezę do USA. Dwie partie rządzą niepodzielnie. Prawdopodobnie w wyborach prezydenckich 2016 r. naprzeciw siebie staną Bushowie i Clintonowie, jedne z najbardziej wpływowych rodzin Ameryki. Czy to nie ilustruje faktu, że struktura elit jest trwała i długowieczna?

Z pozoru tak. Ale spójrzmy pod powierzchnię. Kilka lat temu znikąd pojawiła się grupa, która niewiele później dosłownie przejęła kontrolę nad Kongresem. Tea Party okazała się zdolna zablokować głosowanie nad budżetem, co doprowadziło do zamknięcia na dwa tygodnie instytucji rządowych najpotężniejszego państwa świata. Garstka herbacianych radykałów była też o krok od wywołania światowego kryzysu finansowego – bo o mały włos, a udałoby się jej zablokować podniesienie limitu długu wewnętrznego, co doprowadziłoby USA do bankructwa. Dwie partie rządzące Ameryką są doskonałą ilustracją procesów, które opisuję. W swoich strukturach skrywają licznych niewielkich graczy z całkiem sporą władzą. Mnożą się uczestnicy zdolni blokować inicjatywy i wpływać na decyzje, centralne sterowanie partią jest niemożliwe. Mieszkam w Waszyngtonie od ponad 30 lat, często rozmawiam z partyjnymi liderami. Są coraz bardziej załamani postępującym brakiem partyjnej dyscypliny i ciągłym przybywaniem nowych graczy wewnątrz struktur władzy i na ich obrzeżach. Spójrzmy, jak bardzo zmieniła się rola pieniędzy. Kiedyś przepływały przez kilka instytucji związanych z partią, dziś każdy kandydat może rozwijać własną maszynerię pozyskiwania funduszy i co za tym idzie – prowadzić kampanię w dużej mierze niezależną od partii. Takim kandydatem był Barack Obama. Wygrał niejako wbrew establishmentowi demokratów. Był czarny, bez doświadczenia, bez pieniędzy. Gdy przychodził do Białego Domu, myśleliśmy, że będzie skuteczny, bo miał za sobą oddolny ruch społeczny i entuzjazm. Ale szybko okazało się, że jego władza jest bardzo rozrzedzona. Dziś zbliża się do końca prezydentury zupełnie pognębiony.


Pozostało 72% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (12)

  • obserwator(2015-04-26 11:06) Zgłoś naruszenie 00

    Politycy byli zawsze tacy sami, to ludzie zaczynają się budzić z marazmu.

    Odpowiedz
  • he...(2015-04-25 09:58) Zgłoś naruszenie 00

    Zgadzam się, ale tylko z tytułem artykułu - Mamy coraz gorszych polityków!
    Nasi politycy pochodzą z łapanki, jak we wczesnych latach PRL!
    Są bez wykształcenia, tak ogólnego jak choćby przeszkolenia dyplomatycznego, kompletni amatorzy, ale co najgorsze bez kultury, bez elementarnego wychowania, nie potrafią się zachować w towarzystwie.
    Najlepszym przykładem jest ostatnia prowadzona przez nich rozgrywka z "Nocnymi Wilkami"!
    Przeprowadzili ją z wdziękiem drwala, czym podłożyli się pod krytykę każdego i o każdym czasie!
    Wzorem sztuki dyplomacji jawi się Putin i Ławrow. Nie oznacza to, że utożsamiam się z ich linią polityczną!
    Ale trudno, w tym co robią, zarzucić im prymitywizm postępowania, czy zwykłą zawziętość i głupotę...

    Odpowiedz
  • Bzdura ...(2015-04-25 10:00) Zgłoś naruszenie 00

    ... partie to relikt szkodzący prawdziwej demokracji. Partie to władza elit.

    Odpowiedz
  • zniesmaczony(2015-04-27 09:15) Zgłoś naruszenie 00

    POlitycy to grupa ludzi o bardzo giętkim i elastycznym kręgosłupie moralnym (skaczą ze stołka na stołek, z partii do partii dla własnych korzyści i apanaży) zmieniają poglądy w zależności od własnych korzyści partyjnych, gdy im w twarz plują mówią że deszcz pada. Zero zasad moralnych, wartości wyższych, brak empatii, współczucia czyli jest to grupa ludzi pozbawiona ludzkich uczuć, odczuć ... długo by tu jeszcze wymikeniać

    Odpowiedz
  • zniesmaczony(2015-04-27 09:15) Zgłoś naruszenie 00

    POlitycy to grupa ludzi o bardzo giętkim i elastycznym kręgosłupie moralnym (skaczą ze stołka na stołek, z partii do partii dla własnych korzyści i apanaży) zmieniają poglądy w zależności od własnych korzyści partyjnych, gdy im w twarz plują mówią że deszcz pada. Zero zasad moralnych, wartości wyższych, brak empatii, współczucia czyli jest to grupa ludzi pozbawiona ludzkich uczuć, odczuć ... długo by tu jeszcze wymieniać

    Odpowiedz
  • nikodem(2015-04-25 10:40) Zgłoś naruszenie 00

    Nasi politycy chorują na bezmózgowie najważniejsza dla nich to kasa.Stare zgredy po 70 rządzą w sejmie i senacie,młodych kolesiów bez żadnego doświadczenia i byle jakim wykształceniem mianuje się ministrami,doradcami i innymi wysoko płatnymi stanowiskami.Rząd się rozrasta nierobami.

    Odpowiedz
  • zdrowy(2015-04-25 15:18) Zgłoś naruszenie 00

    Musi być gangrena,bo tylko gangrena potrafi grabić do budżetu a później do kieszeni

    Odpowiedz
  • wynalazca(2015-04-26 16:02) Zgłoś naruszenie 00

    Hehehe, oj ludziska,ludziska,wy nadal nie wiecie kto rozdaje karty na Zachodzie i dlaczego jest tak, jak jest od 200 lat,poskrobcie trochę po bankach to Rothschild wyskoczy

    Odpowiedz
  • kaszub(2015-04-25 18:07) Zgłoś naruszenie 00

    "Putin wybrał się na wyprawę do Kijowa" a wcześniej w Polsce NATO szkoliło ukraińskich snajperów , czyli nato sprowokowało Putina

    Odpowiedz
  • POloczek(2015-04-26 19:42) Zgłoś naruszenie 00

    Ha Ha Ha. Polak do głupek dalej będzie głosował na POprawiaczy. Zobaczymy ile w tej głupocie wytrzymamyy.

    Odpowiedz
  • obca waluta(2015-04-25 19:25) Zgłoś naruszenie 00

    Polska PObiła rekordy najgorszego tałatajstwa mieniącego się politykami. Od 1989 r. są to bezwzględni szalbierczycy, grabieżcy i obłudni hochsztaplerzy - a nie politycy. Po 1989 r. wprowadzili oni ustawy zezwalajaće na rabunek Polskiego NARODU, dorobku wielu pokoleń , a zwłaszcza pokolenia , które ze zgliszcz powojennych ODBUDOWAŁO całą infrastrukturę kraju, domy, fabryki, stocznie, banki. Jednoczesnie - za pieniądze narodu - faszerowali ten ograbiony naród obłudną, fałszywą propagandą i kitem, że "trzeba ponieść konsekwencje transformacyjne" samemu przeobrażając się w bogaczy i właścicieli szwedzkich i cypryjskich kont walutowych.

    Odpowiedz
  • senior(2015-04-25 20:43) Zgłoś naruszenie 00

    Partie nie toczy żadna gangrena tylko co raz lepiej opanowują zasady gry "utrzymać status quo". Pomagają im w tym media i układy lokalne, które też są zainteresowane utrzymaniem swojego status quo.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie