Według prokuratury Andrzej G. miał przywłaszczyć majątek firmy wart ponad 70 mln złotych. Samo zapoznanie się z aktami sprawy zajmie sędziemu kilka miesięcy - mówi rzecznik Sądu Okręgowego w Kaliszu Ewa Głowacka-Andler. Sąd apelacyjny w Warszawie uznał, że miejscowy sąd okręgowy nie jest w stanie rozpoznać tej sprawy do czasu przedawnienia. Akta liczą 310 tomów, sprawa jest skomplikowana, czasochłonna i pracochłonna. Należy w niej przesłuchać ponad 80 świadków, dwóch z nich mieszka w Izraelu. Sąd zapoznaje się z aktami sprawy, a sędzia sprawozdawca przeprowadza wstępną kontrolę aktu oskarżenia.

Sprawa przedawnia się w sierpniu 2016-ego roku. Kaliski sąd nie ma więc dużo czasu na rozpoznanie tej sprawy. Każdy tom akt ma 200 stron.

Na razie nie wiadomo, kiedy uda się wyznaczyć termin pierwszej rozprawy. Zarzuty dla właścicieli spółki ART-B, dotyczą oszust na wielką skalę wobec systemu bankowego. Według śledczych, udawało im się wielokrotnie oprocentować tę samą wpłatę. Grozi do 10-u lat więzienia. Andrzej G. nie przyznaje się do winy.

Drugi z oskarżonych w 1994 został aresztowany w Szwajcarii i skazany na 9 lat więzienia.