W ataku islamskich bojowników na posterunek policji na Półwyspie Synaj prawdopodobnie życie stracił jeden z funkcjonariuszy. Bojownicy zaatakowali też budynek wywiadu wojskowego w mieście Rafah na granicy z palestyńską Strefą Gazy. Od dwóch dni Egiptem rządzą wojskowi, którzy obalili islamskiego prezydenta Mohammeda Mursiego.

Zatrzymali też wielu polityków Bractwa Muzułmańskiego - ugrupowania, z którego wywodzi się Mursi. Jego przywódcy wezwali wcześniej swoich zwolenników, by przeciwstawili się wojskowym rządom - nawet za cenę życia.

Egipskie wojsko wzywa do jedności narodowej i powstrzymania się od represji wobec odsuniętych od władzy islamistów. W oświadczeniu opublikowanym w internecie, rzecznik armii podkreślił, że nie ma zgody na represje wobec jakiejkolwiek grupy politycznej. Jak dodał, siły zbrojne wierzą, że zdolność wybaczania Egipcjan oraz wartości Islamu nie pozwolą nikomu na stosowanie odwetu. 

Zapewnienia armii o braku odwetu poprzedziły działania wymierzone w dotychczas rządzące Bractwo Muzułmańskie. Według źródeł w egipskich siłach bezpieczeństwa, aresztowano szefa islamistycznego ugrupowania. Poza obalonym wczoraj prezydentem Mohammedem Mursim to najwyższej rangi polityk Bractwa, który został zatrzymany.
Polska zaapelowała do Egiptu o zachowanie procedur demokratycznych. Nasz MSZ oświadczył, że "zawieszenie konstytucji i odsunięcie demokratycznie wybranych egipskich władz napawa troską".