Rzecznik NIK Paweł Biedziak tłumaczył, że resort przeznaczył pieniądze na koncert, choć nie przewidywała tego rezerwa celowa utworzona jeszcze przed Euro 2012. Z danych Izby wynika, że ministrstwo wydało na koncert Madonny prawie 6 milionów złotych. 

Ministerstwo sportu odpiera zarzuty NIK. Katarzyna Kochaniak z biura prasowego ministerstwa uważa, że pieniądze pochodziły z rezerwy, która wcale nie określała szczegółowo, na co wydać środki. Chodziło i o promocję sportu i o zobowiązania wynikające z Euro ale także o różnorakie testy na Stadionie Narodowym. Zdaniem Kochaniak takim testem był między innymi koncert wielkiej gwiazdy, jaką jest Madonna. Rzeczniczka ministerstwa sportu uważa, że dzięki takiej imprezie udowodniliśmy wszystkim, że na stadionie mogą się odbywać nie tylko mecze piłkarskie ale także koncerty. 

Kochaniak wyraziła przy okazji niezadowolenie ze sposobu, w jaki NIK przekazał informację o dzisiejszej decyzji kolegium. Resort dowiedział się o negatywnej dla siebie ocenie z mediów.

W raporcie Najwyższa Izba Kontroli przypomina, że przed rokiem Narodowe Centrum Sportu (NCS) - za zgodą ministerstwa sportu - oddało prywatnej firmie do bezpłatnego używania pomieszczenia stadionu. Były one wykorzystywane w czasie przygotowań do koncertu Madonny. Trzy miesiące później NCS zawarło z tą samą firmą umowę zakupu praw marketingowych, na podstawie których Skarb Państwa stał się de facto sponsorem koncertu Madonny. 

W zamian za świadczenia ze strony prywatnego podmiotu Skarb Państwa musiał między innymi uiścić opłatę sponsorską w wysokości 600 tysięcy euro netto. Z rozliczenia umowy wynika, że Skarb Państwa wydał prawie 6 milionów złotych zarabiając na tym wydarzeniu zaledwie milion dwieście tysięcy złotych.