Rutkowski wyjechał do Glasgow na inaugurację portalu Patriot24.net w Wielkiej Brytanii. Zamiast niego sąd wezwał Roberta R., redaktora naczelnego portalu Patriot24.net, byłego dziennikarza "Gazety Wyborczej" i polskiej edycji "The Wall Street Journal".

Sąd wezwał R., ponieważ Rutkowski chwalił się wcześniej, że w lutym ubiegłego roku po wyjściu z aresztu Katarzyna W. i jej mąż przez jakiś czas byli w mieszkaniu będącym redakcją Patriot24.net. W lokalu miały być zamontowane mikrofony, które rzekomo zarejestrowały rozmowy małżonków, a także kłótnię, po której Katarzyna W. się wyprowadziła i wróciła do matki.

Są zwolnił R. z tajemnicy dziennikarskiej i postanowił, że dziennikarze nie będą mogli przysłuchiwać się zeznaniom świadka.

"Katarzyna W. zachowywała się tak, jak zwykle"

Po godz. 13 zeznania zaczęła składać Aneta J., sąsiadka Katarzyny W., która jako ostatnia widziała Magdę żywą. "Tego dnia, kiedy schodziła z dzieckiem, Katarzyna W. zachowywała się tak, jak zwykle" - powiedziała sądowi Aneta J.

Aneta J. opowiadała w sądzie o dniu, w którym zginęła Magda: "Przed godz. 16 wychodziłam na zewnątrz po drzewo, na korytarz. W tym momencie pani Katarzyna stała z wózkiem, z wózka wyciągała Magdę. Jak ją wyciągnęła, odwróciła ją w moją stronę twarzyczką i powiedziała, że "jest taka fajniusia". I potem Katarzyna wchodząc na piętro, odwróciła się, lekko się uśmiechnęła i odeszła... Dziecko się odwróciło i uśmiechnęło w moją stronę."

Przed godz. 14 sąd zakończył przesłuchanie Anety J. Teraz sąd zaczął przesłuchiwać Piotra O., konkubenta Anety J.

Pierwsza rozprawa

Podczas pierwszej rozprawy, dwa tygodnie temu, prokurator Zbigniew Grześkowiak odczytał skrócony akt oskarżenia. Znalazły się w nim między innymi opinie biegłych, z których ma wynikać, że Katarzyna W. udusiła swoje dziecko. Oprócz zarzutu zabójstwa, 23-latka oskarżona jest także "o zawiadomienie organów ścigania o niepopełnionym przestępstwie oraz tworzenie fałszywych dowodów, by skierować postępowanie przeciw innej osobie".

Katarzyna W. nie przyznaje się do winy. Zdaniem mecenasa Arkadiusza Ludwiczka, obrońcy oskarżonej, zarzut zabójstwa nie powinien pojawić się w akcie oskarżenia.
"Według wyjaśnień złożonych przez oskarżoną doszło do przypadkowej śmierci dziecka" - podkreślał po zakończeniu pierwszej rozprawy Ludwiczek.

Katarzyna W. w oskarżona jest o morderstwo. Jeśli sąd uzna ją winną, grozi jej dożywocie.