statystyki

Futro jest dziś zwyczajną fanaberią [WYWIAD]

autor: Maciej Miłosz01.10.2020, 07:29; Aktualizacja: 01.10.2020, 07:31
W Polsce dominuje obecnie hodowla przemysłowa. European Chicken Commitment zakłada zmniejszenie zagęszczenia kurczaków na fermach i rezygnację z ras szybkorosnących.

W Polsce dominuje obecnie hodowla przemysłowa. European Chicken Commitment zakłada zmniejszenie zagęszczenia kurczaków na fermach i rezygnację z ras szybkorosnących.źródło: ShutterStock

- Ograniczanie swobody gospodarczej w imię zdrowia publicznego jest na porządku dziennym. Gdyby tak nie było, wciąż byśmy mieli dachy z azbestu - mówi Anna Iżyńska, Stowarzyszenie Otwarte Klatki, które walczy m.in. o wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych.

Ustawa o ochronie zwierząt jest w Senacie. Pewnie w formie zbliżonej do tego, co postuluje Stowarzyszenie Otwarte Klatki, przyjmie ją Sejm. Otwieracie szampana?

Jeszcze nie. Choć wydaje się, że postulat dla nas kluczowy, czyli zakaz hodowli zwierząt futerkowych, jest już raczej pewny. Dyskutowany jest jeszcze ostateczny kształt, my zgadzamy się z rocznym okresem przejściowym dla tej ustawy.

Nie uważa pani, że roczne vacatio legis to mało czasu na to, by branża hodowlana mogła się przygotować do tych zmian?

Gdybyśmy liczyli od teraz, to faktycznie jest to mało czasu. Ale walka o zakaz trwa już długo, pierwsze zapowiedzi były w 2017 r. Proszę pamiętać, że to jest branża schyłkowa.

Schyłkowa? W jakim sensie?

Popyt spada i od pewnego czasu branża w Polsce się wygasza. Od 2016 r. zamknęła się jedna trzecia ferm, a produkcja spadła o połowę: z ponad 10 mln do ok. 5 mln zwierząt rocznie. Okres przejściowy jaki proponują hodowcy, czyli 10 lat, brzmi abstrakcyjnie. My reprezentujemy zwierzęta i każdy rok takiego zabijania to dla nas rok za długo.

Hodowcy tłumaczą, że jest gorzej, ale to normalny cykl koniunktury. No i wielu z nich zostanie z kredytami i inwestycjami, które nagle okażą się bezwartościowe.

Oczywiście, ale w tym wypadku mamy do czynienia z gałęzią rolnictwa, która się kończy. To wynika też z zapotrzebowania branży modowej – już 1,2 tys. marek wycofało futra. Popyt i ceny spadają. W 2019 r. hodowcy zarobili 43 proc. tego co w 2015 r.


Pozostało 81% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • Busz(2020-10-01 08:11) Zgłoś naruszenie 00

    Droga Pani należało zacząć jednak od cierpliwej edukacji ludzi w tym zakresie i w ten sposob ograniczanie popytu, co zresztą już ma miejsce. Pani sama stwierdziła hodowle są w fazie schyłkowe, to dlaczego przyspieszać i tak bolesny proces dla ludzi żyjących z tego popytu. Proszę się zabrać za branże, które dobrze prosperują i stać je na poniesienie kosztów ograniczeń oddziaływania, np. firmy produkujące środki ochrony roślin, pasze, wielkie fermy hodowlane innych gatunków zwierząt, czy nowe niesprawdzone zdrowotnie technologie. Poszliście na łatwiznę! Zdrowie publiczne jest niszczone przez osoby Państwa pokroju, które na siłę, restrykcyjnymi przepisami chcą na gwałt zmieniać mentalność ludzi. Pewnie daje najszybciej efekty, można błysnąć, tylko jako "światli" ludzie, znający psychologię zwierząt i ludzi jak mniemam, macie Państwo świadomość czym się kończą autorytarne systemy rządzenia w naszej ludzkiej cywilizacji

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie