Sejm uchwalił 30 kwietnia rządową nowelizację m.in. Kodeksu postępowania cywilnego, zwaną potocznie ustawą antyprzemocową. 7 maja Senat przyjął ustawę bez poprawek. Cel jej rozwiązań to możliwość natychmiastowej izolacji sprawców od osób dotkniętych przemocą. Obecnie w sprawach cywilnych jest to możliwe jedynie na drodze sądowej, co trwa czasem nawet wiele miesięcy. W tym czasie ofiary przemocy są zmuszone do życia pod jednym dachem z prześladowcą lub muszą szukać schronienia poza własnym domem.

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła na konferencji prasowej w Sejmie, że "ustawa dotyczy trudu życia codziennego w pandemii koronawirusa". Jej zdaniem "tysiące kobiet i dzieci musi być w kwarantannie z ojcem, dziadkiem - oprawcami".

Jak oceniła "prezydent Duda potrafi szybko podpisywać ustawy, ale - według niej - nie ma odwagi podpisać ustawy antyprzemocowej". Jednocześnie zaapelowała o jej podpisanie, bo - zwróciła się do prezydenta - kobiety czekają na pana bardzo szybką reakcję i szybkie podpisanie ustawy".

Przewodnicząca Inicjatywy Polskiej Barbara Nowacka zwróciła uwagę na to, że "podczas akcji +Zostań w domu+ przemoc się eskalowała". "Ofiary przemocy czekają na to, aby mogły czuć się bezpiecznie we własnym domu" - dodała.

Jak podkreśliła Nowacka, "prezydent Duda na koniec kadencji ma szansę zrobić coś przyzwoitego". "Duda ma czas na kampanię prezydencką, na Tik-Toka. Ale to nie jest Tik-Tok, tylko tik-tak - zegar, który stuka każdej ofierze przemocy każdego dnia. Każda łza, która od 11 dni się leje (odkąd ustawa trafiła do prezydenta - PAP), każdy cios, który spada na głowę ofiary, każde wyzwisko, uderzenie ma twarz obłudy Andrzeja Dudy" - mówiła.

Ustawa antyprzemocowa zakłada wprowadzenie odrębnego, szybkiego postępowania w sprawach o zobowiązanie osoby stosującej przemoc do opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania oraz zakazanie zbliżania się do niego. Uprawnienia do wydawania natychmiastowego nakazu w tych sprawach będą przyznane Policji, a także Żandarmerii Wojskowej. Nakaz będzie obowiązywał przez 14 dni, jednak na wniosek osoby dotkniętej przemocą, sąd może przedłużyć ten okres.

Prezydentowi przysługuje 21 dni na decyzję ws. ustawy, która trafiła do jego podpisu.