"Tego lata nie spędzimy na balkonach, a piękno Włoch nie pozostanie w kwarantannie. Będziemy mogli pojechać nad morze, w góry, podziwiać nasze miasta" - podkreślił szef rządu.

Następnie przyznał: "Byłoby pięknie, gdyby Włosi spędzili wakacje w Italii, choć w inny sposób, (przestrzegając) reguł ostrożności".

Premier zawiadomił, że rząd czeka na dane dotyczące przebiegu epidemii, by przedstawić konkretne wskazówki i plany dotyczące lata.

Zaznaczył, że możliwe będzie różnicowanie łagodzenia restrykcji w zależności od sytuacji w poszczególnych regionach. "Ale to nie znaczy, że można robić, co się chce i podejmować lekkomyślne inicjatywy" - oświadczył.

Conte zapytany o to, czy możliwe jest otwarcie barów, restauracji i salonów fryzjerskich 18 maja zamiast, jak się planuje, 1 czerwca, odparł: "Możemy uzgodnić z regionami pewne przyspieszenie".

Odnosząc się do sytuacji gospodarczej premier ostrzegł: "To będą bardzo trudne miesiące. Będziemy mieli gwałtowny spadek PKB, a konsekwencje ekonomiczne będą bardzo bolesne".

81 milionów niewykorzystanych miejsc noclegowych

Taki jest bilans strat branży turystycznej we Włoszech podczas trzech wiosennych miesięcy z powodu epidemii koronawirusa. Straty tego sektora gospodarki szacowane są na miliardy euro.

Związek rolników Coldiretti, który przedstawił dane dotyczące konsekwencji epidemii i zamknięcia od marca do maja hoteli, pensjonatów oraz gospodarstw agroturystycznych we Włoszech, odnotował, że ogromna część utraconych wpływów to te pochodzące zawsze od gości z zagranicy. To oni stanowią co roku wysoki odsetek turystów w sezonie wiosennym począwszy od Wielkanocy.

W wydanym komunikacie zwrócono uwagę na znaczenie słów premiera Giuseppe Contego, który zachęcił rodaków do tego, by tegoroczne wakacje spędzili w kraju.

Rząd przygotowuje w tym celu zachęty finansowe. Jedną z nich ma być specjalny dodatek w wysokości 500 euro dla każdej rodziny, która pojedzie na wakacje do hotelu czy pensjonatu w Italii.