statystyki

Do pokoju w Libii nadal daleko

autor: Łukasz Grajewski22.01.2020, 07:49; Aktualizacja: 22.01.2020, 07:49
Terytorium Libii stało się polem rozgrywki między kilkoma krajami

Terytorium Libii stało się polem rozgrywki między kilkoma krajamiźródło: ShutterStock

Po wstępnych decyzjach, jakie w sprawie konfliktu zapadły w Berlinie, przedstawiciele państw unijnych spierają się, jak wyegzekwować embargo na broń i doprowadzić do rozejmu.

Niemieckiemu rządowi powoli mija poczucie samozachwytu, w które wpadł po przeprowadzeniu w ubiegłą niedzielę w Berlinie konferencji w sprawie Libii. Przywódcy państw, które bezpośrednio lub pośrednio wspierają jedną z dwóch głównych stron konfliktu, oraz najwyżsi funkcjonariusze ONZ i UE, zgodzili się w stolicy Niemiec co do woli przestrzegania embarga na dostawy broni i wstrzymania zewnętrznego wsparcia wojskowego.

Po rozmowach większość ekspertów chwaliła kanclerz Angelę Merkel i ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa. Udało im się przy jednym stole zgromadzić polityków, którzy w trwającym już blisko dekadę konflikcie reprezentują skrajnie różne interesy i wspierają albo Rząd Zgody Narodowej Fajiza as-Saradża (którego wpływy ograniczają się głównie do Trypolisu i okolic), albo dowódcę Narodowej Armii Libijskiej Chalifę Haftara, który kontroluję zdecydowaną większość terytorium kraju oraz bogate złoża ropy. Na końcowy komunikat zgodzili się zarówno Włosi popierający tego pierwszego, jak i Francuzi, którzy nieoficjalnie skłaniają się ku przeważającym w konflikcie siłom Haftara. W Libii, która na podobieństwo Syrii stała się polem rozgrywki wielu obcych sił, Rosja i Turcja stoją po przeciwnych stronach konfliktu. Niemcom udało się może nie tyle przeciąć ten geopolityczny węzeł gordyjski, ile przynajmniej przekonać wszystkie strony do zwrócenia się w kierunku rozwiązań pokojowych.

Z tych choćby minimalnych postępów wydaje się zadowolony szef misji wsparcia ONZ dla Libii Ghassan Salamé. W rozmowie z niemieckim dziennikiem „Die Welt” przypomina, jak wyglądała sytuacja w regionie jeszcze w połowie ub.r.: „Konflikt między Egiptem a Turcją w Libii nasilał się, ponadto utrzymywała się naprawdę denerwująca rywalizacja między Włochami a Francją. (...) Rada Bezpieczeństwa ONZ została całkowicie zablokowana. Sytuacja była beznadziejna” – opisuje dyplomata. Jak twierdzi, pod koniec lipca ub.r. kanclerz Merkel zadzwoniła do niego z ofertą pomocy, która finalnie przeistoczyła się w pomysł zwołania konferencji.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie