statystyki

Szczyt NATO: Turcja cofa weto. Niesmak pozostaje

autor: Maciej Miłosz, Zbigniew Parafianowicz, Radosław Korzycki05.12.2019, 07:57; Aktualizacja: 05.12.2019, 08:04
W deklaracji końcowej Rosja została wskazana jako zagrożenie. Na szczycie nie pojawił się jednak prezydent Ukrainy.

W deklaracji końcowej Rosja została wskazana jako zagrożenie. Na szczycie nie pojawił się jednak prezydent Ukrainy.źródło: ShutterStock

W deklaracji końcowej Rosja została wskazana jako zagrożenie. Na szczycie nie pojawił się jednak prezydent Ukrainy.

Tak jak podawaliśmy w DGP w ubiegłym tygodniu, po naciskach Turcja wycofała swoje weto wobec planów ewentualnościowych dla Polski i krajów bałtyckich. Jeszcze we wtorek, przed wylotem na jubileuszowy szczyt NATO do Londynu prezydent Recep Tayyip Erdoğan groził, że blokada strategicznych dla Warszawy rozwiązań będzie trwała, aż Sojusz nie uzna walczącej w północnej Syrii partyzantki kurdyjskiej YPG za organizację terrorystyczną. Sekretarz generalny Paktu Jens Stoltenberg stwierdził tego samego dnia, że nie może obiecać rozwiązania kwestii planów na spotkaniu liderów organizacji w brytyjskiej stolicy. Wczoraj sytuacja zmieniła się o 180 stopni. – Plan obrony dla Polski i państw bałtyckich został zaakceptowany – powiedział Stoltenberg. – To wielkie osiągnięcie nie tylko dla jednego kraju, lecz dla całego regionu, ponieważ gwarantuje bezpieczeństwo naszych obywateli – powiedział prezydent Litwy Gitanas Nausėda.

O szantażu Turcji jako pierwszy napisał Reuters. Źródłem przecieku mieli być Francuzi, którzy, ujawniając te informacje, chcieli wywrzeć presję na Ankarę. Krótko po tym rozmówcy DGP przekonywali, że stanowisko Turcji odbierają jako formę nacisku na złagodzenie stanowiska m.in. USA, Francji i Niemiec wobec jej polityki w północnej Syrii. Jeszcze zanim wyciekła informacja o wecie, polska dyplomacja pracowała nad zmiękczeniem stanowiska Ankary. Podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch spotkał się z przedstawicielami Turcji. W poniedziałek z Erdoğanem telefonicznie rozmawiał prezydent Andrzej Duda. We wtorek doszło do spotkania obydwu polityków w Londynie. Brali w nim udział również liderzy Litwy, Łotwy i Estonii. W tym samym mniej więcej czasie amerykański sekretarz obrony Mark Esper oświadczył, że nie ma mowy o uznaniu YPG za organizację terrorystyczną. – Mamy gotowe plany, by bronić wszystkich sojuszników. A w krajach bałtyckich i w Polsce po raz pierwszy w historii mamy gotowe do walki wojska sojusznicze. Plany są regularnie aktualizowane, dziś się zgodziliśmy na kolejną aktualizację – precyzował wczoraj na spotkaniu z dziennikarzami Stoltenberg. Nie odpowiedział na pytanie, co Ankara dostała w zamian za złagodzenie swojego stanowiska.

Również wczoraj Sojusz miał potwierdzić zaangażowanie w inicjatywę 4 x 30, czyli przygotowywanie do wystawienia 30 batalionów lądowych, 30 eskadr samolotów i 30 okrętów bojowych w 30 dni. Polska będzie tworzyła najpewniej jedno z sześciu dowództw brygad (obok Niemców, Francji, Hiszpanii, Włoch i Wielkiej Brytanii). Wystawi dwa bataliony oraz dwa niszczyciele min Kormoran (jeden wciąż jeszcze nie wszedł do służby). Dla porównania: Wielka Brytania wystawi brygadę, sześć okrętów, w tym dwa lotniskowce i dwie eskadry samolotów bojowych.


Pozostało 70% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie