statystyki

Woś: Filipiny, czyli kobiety z dynastii

autor: Rafał Woś15.11.2019, 08:47; Aktualizacja: 15.11.2019, 08:48
Rafał Woś

Rafał Wośźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

W poszukiwaniu najbardziej wydajnego mechanizmu promującego zajmowanie najwyższych urzędów państwowych przez kobiety warto się przyjrzeć Filipinom. A konkretnie wprowadzonemu tam po upadku dyktatury Ferdinanda Marcosa (1965–1986) ograniczeniu czasu sprawowania władzy przez polityków.

Na ten interesujący trop wpadli ekonomiści Julien Labonne (Uniwersytet Oksfordzki), Pablo Querubin oraz ekonomistka Sahar Parsa (ostatnia dwójka reprezentuje Uniwersytet Nowojorski). Dlaczego właśnie Filipiny? Z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że jest to kraj o dość wysokim odsetku kobiet wśród parlamentarzystów (ok. 30 proc.).

Nie jest to wprawdzie tak wiele, jak u światowych rekordzistek: w Rwandzie (61 proc.), na Kubie czy w Boliwii (po 53 proc.). Ale za to więcej niż np. w Europie (średnia wynosi tutaj ok. 28 proc.). Jest jeszcze drugi powód – na Filipinach widać dość wyraźny i imponujący trend. Jeszcze w połowie lat 80. parlamentarzystek było tylko 9 proc. Podobnie gdy chodzi o odsetek kobiet piastujących stanowiska liderek samorządu lokalnego. A potem bum i kilkukrotny wzrost udziału pań w polityce – do 30 proc. w parlamencie i 21 proc. na poziomie samorządu.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie