statystyki

Kalifornia bez prądu. Winna zmiana klimatu

autor: Rafał Hirsch22.10.2019, 05:29; Aktualizacja: 22.10.2019, 07:26
USA, Kalifornia

USA, Kaliforniaźródło: ShutterStock

Ponad 2 mln ludzi spędziło cztery dni bez prądu, ponieważ dostawca energii elektrycznej im ją odciął. Tylko dlatego, że bał się pożaru.

Wszystko wydarzyło się w północnej części Kalifornii w Stanach Zjednoczonych. Dostawcą jest firma PG&E, którą ubiegłoroczne pożary i następujące po nich pozwy o odszkodowania doprowadziły do upadłości. Okazało się bowiem, że przyczyną kataklizmu były usterki w instalacjach sieciowych spółki, które powstały na skutek silnych wiatrów.

Firma została potem finansowo uratowana, ale tym razem dmucha na zimne i odkąd w Kalifornii rozpoczął się kolejny „wildfire season”, czyli pora, w której dochodzi do największej liczby pożarów, zarząd PG&E pilnie śledzi prognozy pogody. Kiedy tylko pojawiła się w nich zapowiedź silnego wiatru, spółka postanowiła działać z wyprzedzeniem i po prostu wyłączyła prąd. Kiedy wichura minęła, elektryczność została przywrócona.

Problem w tym, że kiedy prąd wyłączano, klienci nie zostali poinformowani, jak długo taki stan potrwa, ponieważ nikt tego nie wiedział. Wszystko zależało od tego, jak długo będzie wiał wiatr. Do tego PG&E, przywracając energię, zapowiedziała, że teraz będzie tak robić częściej.


Pozostało 75% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie