statystyki

Otwarcie Instytutu Pileckiego w Berlinie. Koniec polityki histerycznej [OPINIA]

autor: Piotr Szymaniak21.09.2019, 18:00; Aktualizacja: 21.09.2019, 18:52
Piotr Szymaniak

Piotr Szymaniakźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojciech Górski

Zamiast obwieszczać światu, jacy to jesteśmy skrzywdzeni, zdradzeni, poszkodowani, a jednocześnie waleczni, heroiczni i moralnie nieskazitelni, dajmy szansę, by sam nas ocenił na podstawie obiektywnych faktów historycznych.

I nstytut Pileckiego w Berlinie, który zainaugurował działalność w tym tygodniu, może być znaczącym zwrotem w kreowaniu polskiej polityki historycznej. I to nie tylko dlatego, że biografia patrona placówki, a zarazem bohatera głównej wystawy, ma ogromny potencjał, by zaistnieć w zbiorowej świadomości zachodniej opinii publicznej. Placówka jest dla nas szansą również dlatego, że odkrywa światu nieznane mu karty z naszej historii; daje nam możliwość wpływania na kształt międzynarodowej pamięci historycznej i zbudowania wokół Polski uniwersalnego przekazu, jakim jest sprzeciw wobec totalitaryzmu. Niezależnie od jego barw.

Jest coś symbolicznego w tym, że otwarcie pierwszego zagranicznego oddziału Instytutu Pileckiego nieomal zbiegło się w czasie z informacjami Onetu na temat owoców współpracy Polskiej Fundacji Narodowej z amerykańską agencją piarowską White House Writers Group. Obie instytucje w gruncie rzeczy działają w podobnych celach – mają za zadanie kształtować pozytywny wizerunek Polski za granicą. Trudno więc uwierzyć, że możemy przygotować spektakularne wydarzenie i stworzyć nowoczesny ośrodek refleksji nad totalitaryzmami, jak ten w Berlinie, a inny ambitny projekt w równie spektakularny sposób zawalić (choć wydanie lekką ręką 5,5 mln dol. na działania bandy dyletantów chciałoby się określić bardziej dosadnie).

Sposobu, w jaki PR-owcy „promowali” Polskę, nie ma już co komentować. Na bieżąco robią to internauci, którzy w ostatnich dniach zalali sieć prześmiewczymi memami oznaczonymi hasztagiem Heart of Poland. Inaczej jest z berlińską wystawą „Ochotnik. Witold Pilecki i jego misja w Auschwitz”, którą od minionego poniedziałku można oglądać w siedzibie instytutu, w samym sercu niemieckiej stolicy.

Kiedy na kilka godzin przed inauguracją, tuż za plecami opowiadającej o ekspozycji szefowej placówki Hanny Radziejowskiej, nagle przewróciła się jedna ze ścianek, natychmiast pojawiły się najgorsze skojarzenia z państwem (nomen omen) z dykty. Na szczęście nieuzasadnione. Wystawa pokazująca tragiczny los rotmistrza Pileckiego jest przemyślana i choć wstrząsająca, to nie epatująca okrucieństwem. Jego historia w pewnym sensie uosabia losy Polski: żołnierz, który dobrowolnie daje się ująć w łapance, by poznać funkcjonowanie obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau, wysyła na Zachód dramatyczne raporty, a po ucieczce z miejsca zagłady walczy z Niemcami w powstaniu warszawskim, ostatecznie ginąc już po wojnie z rąk stalinowców.


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (4)

  • StAAbrA(2019-09-21 21:51) Zgłoś naruszenie 10

    Jestem za Pileckim . Ale nie za synekurami dla sprzedawczyków i pasożytów . Bo niby kogo , taki Gnilski i s-ka , chcieliby w tym Berlinie nawrócić , skoro w całej POlsce V kolumna hula , jak chce , a rzeczeni czołganiem-pełzaniem śmigają na gwizdek starszego sierżanta sztabowego wiadomego autoramentu ???

    Odpowiedz
  • bbb(2019-09-22 08:11) Zgłoś naruszenie 01

    Pieniądze na ratowanie służby zdrowia, a NIE kolejne "patriotyczne ławeczki", pomniki i tablice, muzea itp. Halo!!! Kryzys zdrowotny w Polsce!!!

    Odpowiedz
  • sdf423423(2019-09-21 21:33) Zgłoś naruszenie 01

    1Bardzo proszę o pomoc. Wystarczy udostępnienie : ht tp://sites.social/andrzej2

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie