"Premier Rumunii Viorica Dancila postanowiła wycofać propozycję Rumunii w sprawie tymczasowego komisarza na okres pozostały do 31 października" - napisała w liście do unijnych instytucji ambasador Rumunii przy UE Luminita Odobescu.

Komisarzem z Rumunii w kończącej kadencję Komisji była Corina Cretu, która odpowiadała za politykę regionalną. W majowych wyborach uzyskała mandat w europarlamencie i ponieważ nie mogła liczyć na to, że rząd w Bukareszcie ponownie wystawi ją na komisarza, zdecydowała się przyjąć mandat. Stanowisk europosła i komisarza nie można łączyć.

Choć szef obecnej KE apelował do państw członkowskich, by nie przysyłały nikogo w zastępstwie do jego Komisji, bo wiązałoby się to z ogromnymi kosztami (Juncker mówił o milionie euro na komisarza), Rumunia, ale także będąca w podobnej sytuacji Estonia postanowiły nominować swoich przedstawicieli.

Za decyzją tą, podjętą przez Bukareszt i Tallin jeszcze przed przerwą wakacyjną, stała obawa, że nowa Komisja może powstawać bardzo długo i wówczas kraje te zostaną na miesiące bez swoich komisarzy.

O ile jednak Estonia zdecydowała się wystawić na komisarza tymczasowego i komisarza w przyszłej KE tę samą osobę (żeby nie generować dodatkowych kosztów), Bukareszt zdecydował się na dwie różne osoby.

Kandydatem Rumunii do KE Junckera był 70-letni europoseł Ioan-Mircea Pascu, natomiast desygnowana do Komisji Ursuli von der Leyen jest eurodeputowana Rovana Plumb.

W Parlamencie Europejskim, który miał organizować wysłuchania kandydatów na tymczasowych komisarzy, idea ich mianowania wywołała sprzeciw. W poniedziałek Estonia zrezygnowała z forsowania swojej kandydatki, Rumunia jednak nie zmieniała zdania (wysłuchanie Pascu miało się odbyć w środę), prowokując publiczne apele ze strony europosłów.

"Z zadowoleniem przyjmujemy decyzję rządu estońskiego, by nie mianować tymczasowego komisarza do końca mandatu (obecnej KE) i uniknąć tym samym niedopuszczalnego marnowania pieniędzy podatników. Wzywamy teraz rząd rumuński do uczynienia tego samego. Proces zatwierdzania (kandydatów na tymczasowych komisarzy) przez Parlament Europejski powinien zostać zatrzymany" - apelował we wtorek na Twitterze szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej w PE Manfred Weber.

W środę rano rumuński kandydat poinformował na Facebooku, że ambasador Rumunii przekazała mu, że została poinstruowana przez rząd, by wycofać jego kandydaturę. "Przyjmuję to do wiadomości i tak jak zapowiadałem, zastosuję się do decyzji (premier) Vioricy Dancili" - podkreślił Pascu.

Do czasu rozpoczęcia pracy przez nową KE Rumunia i Estonia nie będą miały swoich przedstawicieli w obecnej Komisji Europejskiej, której mandat wygasa 31 października.

Coraz chętniej wybieramy szybkie płatności